Spowiedź

 
 
Ιερά Μονή Αγίας Τριάδας Άνω Γατζέας

Spowiedź

Przez sakrament spowiedzi (εξομολογησις) zostają przebaczone grzechy popełnione po chrzcie, a penitent zostaje pogodzony z Kościołem. Grzesznik, w duchu pokajania, który manifestuje jego żal z powodu popełnionych przewinień i jego wolę poprawy, czyni wyznanie swych grzechów Bogu w obecności kapłana i otrzymuje od Boga, którego wzywa kapłan, przebaczenie – odpuszczenie swoich win. Otrzymuje on również od spowiednika duchowe porady odpowiednie do jego stanu i ewentualnie epitemę (ćwiczenie pokutne), której celem jest pomóc w odnalezieniu drogi cnoty, którą opuścił.

[…] <<Nie potrzebują bowiem lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają>> (por. Mt 9, 12)”. „Biskup (…) niech przyjmuje i leczy tych, którzy się od grzechów odwrócili”. „Niech <<leczą chorą [owcę]>> (…) Niech <<opatrują zranioną>>, to znaczy tę, która zbłądziła, osłabła, popadła w grzechy albo kulała na drodze, niech opatrują ją słowami zachęty, niechaj jej ulży w jej błędach i doda otuchy.” A zwracając się do niego: „Kościół Chrystusa jest spokojnym pokojem; uwalniając grzeszników wprowadzaj ich tam zdrowych, bez skazy (…); jako doświadczony i współczujący lekarz uzdrawiaj wszystkich, których ogarniają grzechy (…). Jako lekarz (ιατρος) Kościoła Pańskiego stosuj odpowiednie leczenie, dla poszczególnych chorych, lecz ich, wszelkimi sposobami przywracaj im zdrowie, a ocalonych przywracaj do Kościoła”. „Jak współczujący lekarz, uzdrawiaj wszystkich grzeszników, używając zbawiennych środków leczniczych, nie tylko amputując, wypalając i stosując ostre środki, lecz również korzystając z opatrunków i bandaży oraz podając słodkie lekarstwa zabliźniające i namaszczając rany słowami pociechy. Jeśli rana jest głęboka, stosuj na nią plastry, aby się zabliźniła i wyrównała…” św. Cyprian z Kartaginy. […] Tym co zgrzeszyli, święty Jan Chryzostom radzi: „Wejdźcie do Kościoła, czyńcie tam pokutę; tam mieszka lekarz, który leczy, a nie sędzia, który potępia. Tam nie żąda się kary za grzechy, ale udziela się odpuszczenia”.

Jako lekarz spowiednik powinien badać, by do każdego przypadku dostosować odpowiedni środek. Widzieliśmy, że Konstytucje apostolskie polecają mu: „Jako lekarz Kościoła Pana stosuj odpowiednie leczenie dla poszczególnych chorych”. Jest to tym bardziej ważne, że, jak zauważa to święty Jan Klimak: „czasami to, co jest lekarstwem dla jednego, dla drugiego stanowi truciznę. A czasami to, co podaje się tej samej osobie, służy mu jako środek leczniczy, jeśli się go poda w odpowiednim momencie, a podane nie w porę staje się trucizną”. I przytacza przykład: „Widziałem niezdarnego lekarza, który, upokarzając chorego głęboko przybitego, tylko pogrążał go w rozpaczy.” Koniecznie więc trzeba brać pod uwagę „indywidualne cechy szczególne czy to woli popełniającego grzech, czy to miejsca, w którym go popełnia, czy to postępu duchowego tego, kto go popełnia i wiele innych okoliczności”. Sobór in Trullo (692) podkreśla tę konieczność, a czyni to posługując się w podobnym sensie sformułowaniami terminów z dziedziny medycyny, co ewidentnie wskazuje na to, że koncepcja grzechu, jako choroby, i kapłana, jako lekarza, nie jest tylko zwykłą figurą stylistyczną, właściwą zaledwie kilku Ojcom, ale została uznana przez cały Kościół i należy zasadniczo do tego samego pojmowania przezeń natury tej rzeczywistości: „Ci, którzy przyjęli od Boga moc wiązania i odpuszczania grzechów, powinni dojrzeć właściwości grzechu i gotowość grzesznika do nawrócenia się, i w ten sposób stosować odpowiednie do niemocy lekarstwo, aby przez niezachowanie w tym czy innym miary nie zaprzepaścić zbawienia tego, kto cierpi niemoc.” […]

Terapeutyczne znaczenie spowiedzi jest tym większe, że w jej formie tradycyjnej – takiej, jaką potrafił zachować Kościół prawosławny – nie polega na suchym i utartym wyliczeniu listy grzeszników bardziej lub mniej sztucznie ustanowionej. Penitent wyznaje spontanicznie, w sposób bezpośredni winy i niedostatki, opisuje ich okoliczności spowiednikowi, aby ten mógł lepiej go rozumieć i udzielić mu później porad lepiej dostosowanych do jego sytuacji. Ależ też dzieli się z kapłanem wszystkim, co martwi, ukazuje mu w swobodny i naturalny sposób wszystkie problemy, wszystkie szczególne trudności, które może on napotkać w życiu codziennym, sygnalizuje mu to, co go niepokoi, gnębi, prześladuje, objawia mu swoje troski i cierpienia, stara się przedstawić mu jak najlepiej swoje stany duszy, powierza mu swoje słabości, otwiera przed nim swoją osobowość, rozpościera swoje życie we wszystkich jego brakach i niedoskonałościach.

DSC_3582

Taką otwartość ułatwia pewność penitenta, że korzysta on z Boskiego miłosierdzia – o czym kapłan przypomina mu we wstępnych modlitwach – ale też postawa słuchania, którą powinien widzialnie objawić spowiednik i współczucie, którego powinien dowieść. Powinnością tego ostatniego jest w rzeczywistości okazać się bardzo uważnym wobec wszystkiego, co mu się mówi, a jednocześnie w żaden sposób nie potępiać osoby, która się przed nim otwiera. Powinien mu pozostawić absolutną swobodę wyboru sposobu wypowiedzi i okazać wobec niego wielką łagodność i cierpliwość. Święci spowiednicy, wykraczający poza studium zwykłej „życzliwej neutralności”, która zazwyczaj charakteryzuje świeckiego psychoterapeutę, słuchając wyjawianych im chorób, dają dowód głębokiego współczucia, realnie dzielą trudności i cierpienia słuchanej osoby i niewidzialnie objawiają duchową miłość, którą odczuwają wobec niej, tak jak ojciec wobec marnotrawnego syna, na obraz Chrystusa u boku dobrego złoczyńcy. Ta miłość, daleka od bycia ciemiężącą i natrętną, posiada łagodność i dyskrecję pocieszającej i matczynej łaski Parakleta i pokrywa gojącym balsamem zranione i złamane grzechem serce.

Ta polegająca na cierpliwym i pokornym słuchaniu postawa kapłana który nie sądzi, ale rozumie, postawa będąca absolutną dyspozycyjnością wobec bliźniego bezpośrednio przyjmowanego jako cierpiący brat, w której zawarte jest też prawdziwe współczucie, pozwala ustanowić w miłości stosunek najgłębszy i najbardziej ścisły, jaki jest możliwy. Postawa ta tworzy także od razu klimat zaufania nieodzowny dla skuteczności wprowadzanego w czyn leczenia i umożliwia wspaniałe komunikowanie się, które pozwala penitentowi nie obawiać się ani nie wahać, by otworzyć swoją duszę tak zupełnie, jak to tylko możliwe i otrzymać najlepsze warunki leczenia, które odpowiadają jego stanowi. […]

 

Penitent nie jest już w obliczu spowiednika sam, zagubiony, zwiedziony z własnej dogi przez skutki swoich grzechów. Rady kapłana dają mu na nowo wiarygodne i pewne normy, które pozwolą mu się na powrót umiejscowić i wiedzieć, bez obawy przed popełnieniem pomyłki, co ma robić, aby odnaleźć i zachować utracone wcześniej zdrowie. Jego porady pozwolą mu zasadniczo odnaleźć prawy osąd i prawe życie, zgodne z Bożą wolą, przypominają mu o duchowym celu, do którego powinien dążyć, normę doskonałości, do której każdy chrześcijanin jest powołany, ale też wskazuje mu sposoby, które pomagają mu to osiągnąć. […]

Epitema, ćwiczenie pokutne, ewentualnie dawane przez spowiednika, ma takie samo znaczenie terapeutyczne, co jego rady.[…] Święty Jan Chryzostom mówi: <<Nie pytamy, czy rana była często przewijana, ale czy opatrunek pomógł. Trzeba go zdjąć wtedy, gdy stan rannego na to wskaże>>. Nie chodzi więc o naprawianie materialnych faktów, ale o wysuszenie ich źródła.”

W chwili absolucji, na modlitwę kapłana, zostają odpuszczone przez Chrystusa grzechy „dobrowolne i mimowolne, świadome i nieświadome, grzechy dnia i nocy, popełnione w duchu i w myśli”, a penitent zostaje pogodzony i połączony z Kościołem.

W absolucji objawia się i działa lecznicza łaska Chrystusa, która niszczy i eliminuje wszelkie choroby penitenta i odradza jego duszę, przywraca do zdrowia i łaski, które chrzest mu dał, a od których odwrócił się przez swoje grzechy. […]

Penitent czuje odtąd wewnętrzne uzdrowienie, odzyskuje spokój i duchową radość.

W spowiedzi penitenta nie motywuje wyłącznie żal za popełnione winy. Pragnie on również odzyskać niewinność swej natury odrodzoną przez chrzest, a którą utracił poprzez samo popełnienie grzechu, a także pragnie na nowo w całej czystości kroczyć Bożymi drogami. Toteż sakrament spowiedzi jawi się zasadniczo jako zwrócony ku przyszłości. Pozwala ona człowiekowi wyzwolonemu z okowów grzechu nie być już determinowanym przez minione zło i ponownie czyni go panem siebie samego. Ponownie oddaje do jego dyspozycji wszystkie siły, dane mu w chwili chrztu i bierzmowania, odnawia go w całym jego jestestwie, pozwala mu być na nowo, w Bogu, panem swego losu i na nowo podjąć w nowości życia drogę, która prowadzi ku pełnemu zdrowiu w Chrystusie i przyswojeniu pełni przebóstwionej łaski. Sakrament pokuty jest, podobnie jak chrzest, ale w innym stopniu, rytuałem odnowienia, który uśmierca ponowne pojawienia się „starego człowieka” i czyni z jego chorobliwch zachowań przeszłość przestarzałą, aby ożył w pełni nowy człowiek chrztu.

Otrzymawszy odpuszczenie, penitent powinien pocałować krzyż – znak zwycięstwa Chrystusa nad grzechem, chorobą i śmiercią, podobnie jak Ewangelię – znak nowego życia w Chrystusie.

“Terapia Chorób Duchowych” Jean – Claude Larchet

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.