Mistyczne doświadczenie przebóstwienia – Modlitwa – Nauka Świętego Grzegorza Palamasa – Georgios I. Mantzaridis

1

Mistyczne doświadczenie przebóstwienia

Modlitwa

Nauka Świętego Grzegorza Palamasa

Georgios I. Mantzaridis

Możliwe jest, by człowiek nawet w obecnym życiu doświadczył przebóstwienia. Palamas oraz bizantyjscy teologowie mistyczni łączą to doświadczenie z praktyką nieustannej modlitwy, której celem jest stała wspólnota z Bogiem, a dzięki temu widzenie Bożego światła. Światło to nie jest ani stworzonym środkiem ani symbolem chwały Bożej,lecz niestworzoną, naturalną energią, pochodzącą z Bożej istoty, która – kiedy objawi się i zjednoczy z człowiekiem – stanowi najpewniejszy dowód przebóstwienia i najwyższą formę poznania Boga.

Istnieją dwa sposoby zjednoczenia człowieka z Bogiem, stwierdza Palamas, w dziele O modlitwie i czystości serca: pierwszy poprzez udział w cnotach Boskich,, drugi poprzez wspólnotę „błagania i jedności podczas modlitwy do Boga”. Pierwsza metoda czyni go zdolnym do jedności z Bogiem, bez rzeczywistego jej osiągnięcia. Autentyczna jedność dokonuje się „mocą modlitwy”.

Słowo euchi (modlitwa) nie zawsze oznacza modlenie się w pełnym sensie tego słowa (gr. poseuchi). Jak zauważył Orygenes, euchi znaczy często obietnicę bądź przysięgę składaną Bogu przez człowieka. Palamas, mówiąc o modlitwie w kazaniu na temat przypowieści o celniku i faryzeuszu, czyni wyraźne rozróżnienie pomiędzy dwoma znaczeniami: prosechi oznacza wzniesienie błagania lub dziękczynienie Bogu, natomiast euchi jest obietnicą daną Bogu. Znajdujemy jednak u Palamasa i odmienne fragmenty, np. dodatkowej części O modlitwie, dziele poświęconym właśnie temu tematowi, w którym słowo euchi używa w znaczeniu proseuchi.

Jeżeli nie zrozumiemy właściwie podstaw, na których opiera się duch nauczania Palamasa, łatwo zinterpretujemy błędnie to, co mówi we wspomnianym wyżej dziele o sposobie zjednoczenia człowieka z Bogiem, zwłaszcza że widać w rozprawie wyraźny wpływ Ewagriusza. Chociaż poprawne jest stwierdzenie, że praktyka cnót umożliwia osiągnięcie podobieństwa do Boga oraz przygotowuje drogę do jedności wierzącego z Bogiem, to jednak błędne i niebezpieczne jest twierdzenie, wygłoszone bez odpowiedniego wyjaśnienia, że modlitwa urzeczywistnia tę jedność. Jak już podkreśliliśmy, jedność człowieka z Bogiem i jego przebóstwienie nie są skutkiem działania człowieka , lecz darem łaski Bożej. W sposób dynamiczny dokonuje ona przebóstwienia człowieka, natomiast cnota czyni go po prostu zdolnym do jego przyjęcia. Modlitwa jako działanie traktowana jest jko cnota i sama w sobie nie wystarcza, by spowodować jedność człowieka z Bogiem czy jego przebóstwienie.

Palamas nie waha się jednak mówić o „przebóstwiającej” cnocie; nie w sensie przyczyny spełniającej, lecz w sensie przygotowawczego środka do przebóstwienia. Ustawiczna pamięć o Bogu poprzez nieustanną modlitwę może także być określana jako zamieszkiwanie Boga w człowieku, „lecz w sensie uzdolnienia go do przyjęcia Boga i jako spowodowanie tego zamieszkania poprzez nieustanną próbę”. W ten sam sposób, w jaki lekarstwo do oczu można określić środkiem służącym oświeceniu oczu cielesnych i umożliwiającym postrzeganie światła, w taki też modlitwa jest przekazywaniem przebóstwionej łaski Boga i kierowaniem człowieka ku tej łasce.

Mając na uwadze to wyjaśnienie, nie jest trudno zrozumieć poprawnie pogląd Palamasa na temat jedności człowieka z Bogiem, który wyraża w dziele pt. Rozdziały o modlitwie i czystości serca. Kiedy twierdzi, że jedność Bogiem spowodowana jest i dokonana mocą modlitwy, nie przypisuje tego osobistej mocy człowieka, lecz odnosi do najwyższej cnoty, która jest także najbardziej skutecznym przygotowaniem do urzeczywistnienia w człowieku odnawiającego działania łaski Bożej.

Modlitwa nie jest magiczną metodą zmuszania Boga, lecz duchowym środkiem, dzięki któremu człowiek wznosi się ku Niemu:

Taka jest natura modlitwy: podnosi człowieka z ziemi do nieba i wzniósłwszy się ponad wszelkie niebieskie imię, znakomitość i godność, przedstawia go samemu Bogu, który jest ponad wszystkim.”

Jak zauważa Dionizy Areopagita, człowiek w łodzi, który ciągnie linę przymocowaną do kamienia, nie przyciąga kamienia ku sobie, lecz sam zbliża się z łodzią do kamienia. Podobnie człowiek, który się modli, nie przyciąga Boga do siebie, gdyż Bóg jest obecny wszędzie, lecz wznosi się duchowo ku Niemu. To właśnie dzięki modlitwie człowiek właściwie ukierunkowuje swój umysł. Odrzucając wszelkie materialne i zmysłowe pragnienia, zostaje podniesiony do sfery Bożej łaski. Przez grzech człowiek zapomina o Bogu i oddala się od Niego, poprzez modlitwę przypomina o Nim i zbliża się do Niego. Odwrócenie się człowieka od grzechu i jego pragnienie znalezienia się blisko Boga znajduje swój najwyższy i najbardziej duchowy wyraz w modlitwie. Z tego powodu życie chrześcijanina, a zwłaszcza życie ascety, przybierając kierunek odwrotny niż został określony w momencie pierwszego upadku, a tym samym stając się powrotem do Boga, traktuje modlitwę jako główny, wyjątkowy i najbardziej wzniosły stan.

Zalecenie praktykowania nieustannej i ustawicznej modlitwy znajduje się od początku w centrum świadomości Ojców Kościoła. Hausherr przypomniał, że żaden z prawosławnych twórców nigdy nie ośmielił się nazwać przesadą tego zalecenia. Sformułowano jedynie różnorodne opinie w odniesieniu do sposobu, w jaki należy rozumieć nieustanną modlitwę. Jest to całkiem naturalne, gdyż doświadczenie dowodzi, że nie tylko ci, którzy wciąż są „w świecie”, ale również ci, którzy opuścili go i związane z nim troski, muszą zaspokoić pewne potrzeby: to właśnie czyni niemożliwą praktykę nieustannej modlitwy, jako szczególnej aktywności.

1

Orygenes jest pierwszą osobą, która podjęła ten problem w dziele O modlitwie. Utrzymuje on, że „nieustanną modlitwę” należy rozumieć jako połączenie modlitwy w tradycyjnym sensie z całością chrześcijańskiego życia wierzącego. Całe życie świętego jest jedną wielką modlitwą; część tego życia jest także modlitwą w tradycyjnym sensie, którą należy praktykować co najmniej trzy razy dziennie. Postawa Orygenesa miała wielki wpływ na późniejszych teologów. Inni mistycy i asceci starali się zachować jeszcze większą wierność wobec litery zalecenia. Oprócz tych, którzy zwiększyli częstotliwość modlitwy, byli te tacy, którzy wprowadzili praktykę nieustannej modlitwy. Bazyli Wielki mówi: „Czasem na modlitwę jest całe życie”. Według innych tradycji monastycznych ten, kto modli się tylko w wyznaczonym czasie, nie, nie modli się wcale. Dla mnicha nie ma ograniczeń w modlitwie: „Dobrze jest wysławiać Boga przez cały czas”.

DSC_3770

Pomiędzy odstępami messalinami, zwanymi także euchitami, znajdowali się rygorystyczni praktycy „nieustannej modlitwy”. Mając w pogardzie obrzędy i sakramenty Kościoła, uparcie twierdzili, że wiernie wypełniają nakaz apostoła Pawła: „Módl się nieustannie” oraz utrzymywali, że modlitwa jest jedynym środkiem do zbawiania człowieka i uwolnienia od ducha zła, w nim zamieszkującego.

W trakcie dyskusji na temat hezychazmu, przedstawiciel obu stron nie różnią się w poglądach, co do konieczności nieustannej modlitwy, lecz rozumieją ją na dwa różne sposoby. Barlaam twierdzi, że człowiek modli się nieustannie, gdy osiągnie zwyczaj modlitwy. Uważa on, iż zwyczaj modlitwy jest ukształtowaniem świadomości, że nikt nie może nic uczynić bez woli Boga. Zatem, jeżeli człowiek wie, że może cokolwiek uczynić tylko wtedy gdy Bóg tego pragnie, wówczas modli się nieustannie.

Nadając nieustannej modlitwie charakter pasywny i wyłącznie umysłowy, Barlaam sprowokował polemiczną reakcję Palamasa. Jeżeli nieustanna modlitwa jest rzeczywiście tam, czym określa ją Barlaam, wówczas nawet diabeł, który nigdy się nie modli, mógłby ją praktykować. On także musi sobie uświadomić, iż niemożliwe jest, by mógł uczynić cokolwiek be powodzenia z wysokości. Przykład diabła jest rozmyślną przesadą ze strony Palamasa. Chodzi mu jednak o podkreślenie aktywnej i egzystencjalnej natury modlitwy.

Przekonanie, że bez Boga nic nie możemy uczynić, nie decyduje o modlitwie; stanowi do niej wstęp. Modlitwa jest aktywnym wyrazem całej egzystencji człowieka, która – kiedy zapłonie Bożą miłością – pozostawia wszystko, by odkryć Boga. Zatem nieustanna modlitwa, według Palamasa, jest niczym, jeśli nie będzie trwałą i żywą wspólnotą człowieka z Bogiem. Staje się możliwa, gdy człowiek otrzymuje dar modlitwy, będąc w stanie ascetycznym. Pozostaje na stałe w nich, czasami prowadząc do wspólnoty i jedności z Bogiem, a czasami samodzielnie współpracując z modlitwą człowieka. Zatem nieustanna modlitwa nie jest jednostronną działalnością duchową człowieka. Zatem nieustanna modlitwa nie jest jednostronną działalnością duchową człowieka, lecz owocem współpracy człowieka z duchowym darem, w sposób mistyczny w nim obecnym i działającym.

Inną cechą prawdziwej modlitwy jest czystość. Wiąże się ona z czystością serca i umysłu tego, kto się modli. Jeżeli umysł człowieka jest wypełniony namiętnościami, nie może zbliżyć się do Boga i otrzymać łaski. Kiedy jednak uwolni się od od trosk życia i powróci do siebie, staje się podatny na Boże miłosierdzie; odczuwa swoje ułomności i boleje z ich powodu. Chrystus błogosławi tym, którzy smucą się z powodu grzechów i utraty zbawienia; dlatego właśnie taki smutek jest błogosławiony. Według tradycji ascetycznej, błogosławiony smutek jest owocem łaski Bożej, lecz zakłada współpracę człowieka poprzez pokorę, poprawę życia, post, czuwanie, a zwłaszcza modlitwę. Taki smutek nie potęguje choroby czy rozpaczy, przeciwnie, ma odnawiający wpływ na człowieka i wywołuje pokój, ukojenie i radość w duszy człowieka. Łzy wywołane przez taki smutek użyczają skrzydeł modlitwie, jednocząc się z nią, oświecają i oczyszczają umysł wierzącego.

I w ten sposób prawdziwa modlitwa wydaje się być kolejno matką i dzieckiem łez, a cały kierunek chrześcijańskiego życia moralnego jawi się jako synteza osobistych zmagań, którym towarzyszy modlitwa oraz synteza modlitwy, która doskonali się i oczyszcza przez nieustanne wewnętrzne odnowienie i uwolnienie od namiętności.

Akceptując twierdzenie, że beznamiętność jest istnym wstępem do osiągnięcia doskonałej modlitwy, Barlaam zgadza się z Palamasem i tradycją hezychastyczną. Obaj adwersarze nie zgadzają się, jak zauważyliśmy powyżej, w rozumieniu beznamiętności, ze względu na różnice w założeniach antropologicznych. Barlaam, sprzyjając antropologii dualistycznej i postrzegajac ciało jako naczynie duszy, rozumie przez beznamiętność całkowitą śmierć namiętnego elementu duszy oraz odrzuca jakikolwiek udział ciała w modlitwie. Z kolei Palamas, przyjmuje syntetyczną antropologię chrześcijańską, pojmuje beznamiętność jako odwrócenie kierunku podążania namiętnego elementu duszy: od świata do Boga oraz utrzymuje, że człowiek uczestniczy w „duchowym kulcie” modlitwy jako jedna rzeczywistość, tzn. ciało i dusza.

Tak jak Logos Boga stał się w pełni człowiekiem i przebóstwił całą ludzką naturę, tak też człowiek musi podjąć współpracę z Bogiem w procesie swego przebóstwienia, jako zjednoczona hipostaza duszy i ciała. Królestwo Boga jest w nas. Duch Boga zstępuje do serca człowieka i woła „Abba! Ojcze!” Czyż to właśnie nie tłumaczy, dlaczego człowiek powinien raczej odwrócić uwagę swojego umysłu od ciała, po to by mógł on powrócić do serce i obcować z Duchem Boga podczas modlitwy do Boga?

Dochodzimy tutaj do praktyki psychosomatycznej metody modlitwy, jaką stosowali hezychaści. Aby osiągnąć pełne skupienie umysłu w sercu i modlić się jak najskuteczniej, powinni siedzieć przez długie godziny z podbródkiem opuszczonym na piersi i wzrokiem utkwionym na pępku, powtarzając bezgłośnie jednozdanowią modlitwę: „Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, zmiłuj się nade mną”. Jednocześnie powinni próbować wstrzymywać oddech, ażeby uniknąć jakichkolwiek poruszeń umysłu i ułatwić jego skupienie wewnątrz serca. Praktykując taki sposób modlitwy, hezychaści osiągnęli widzenie niestworzonego światła.

DSC_3769

Można powiedzieć więcej o zasadzie i skutkach ćwiczenia się w rodzaju modlitwy. Jak niektórzy komentatorzy już zauważyli, w niektórych zewnętrznych aspektach w sposób oczywisty ona zbliżona do metody wzywania Bożego Imienia, jaka rozpowszechniła się w islamie. Nie wiadomo też do jakiego stopnia można dostrzegać tutaj wpływ ascetyzmu z Indii. Barlaam był przekonany, że Nicefor Athonita wprowadził ten nowy rodzaj modlitwy, lecz Palamas twierdził, iż Nicefor kontynuował wcześniejszą tradycję:

Spędził on wiele lat w samotności i wyciszeniu; przebywał chętnie w najbardziej odosobnionych miejscach Athosu, nie pozwalając sobie na wytchnienie. Przekazał nam tę praktykę wstrzemięźliwości, zebrawszy ze wszystkich pism ojców.”

Przy innej okazji Palamas zauważa, że Nicefor nie był pierwszą osobą, o której Barlaam mówił obraźliwie: „wdychający”. Wobec tych osób już wcześniej pojawiły się uwagi, formułowane przez mężów pełnych ducha, włączając samego Jana Klimka. Palamas próbuje udowodnić, że praktyka ta wywodzi się ze starodawnej tradycji, sam jednak wydaje się nie być tego pewny; ponadto nie jest w stanie przytoczyć odpowiednich cytatów z dzieł Ojców.

Hezychastyczny kształt modlitwy został głównie opisany w traktacie Nicefora: O czujności i strzeżeniu serca oraz w dziele przypisywanym Symeonowi Nowemu Teologowi, pt. Metoda świętej uwagi i modlitwy pochodzącym według wszelkiego prawdopodobieństwa z dwunastego wieku. Grzegorz z Synaju również o niej pisze w dziele pt. O tym jak hezychasta powinien siedzieć podczas modlitwy. Palamas opowiada się za hezychastycznym kształtem modlitwy, lecz ma pewne zastrzeżenia. Uważa, że stosowanie technik w modlitwie jest korzystne głównie dla nowicjuszy, i że książka Nicefora została napisana w sposób „naiwny” i „prostolinijny”. Jego zdaniem w poprawnej praktyce modlitwy rzeczywiście ważna jest koncentracja umysłu. Technika z tym związana jest po prostu metodą osiągnięcia koncentracji oraz sprawiania, że umysł wraca do siebie.

Treść modlitwy hezychastycznej polega na wzywaniu Imienia Jezus. Powszechnie stosowane były następujące formuły: „Panie Jezu, zmiłuj się nade mną”, „Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, zmiłuj się nade mną”, lub po prostu „Panie Jezu”. Hezychaści musieli nieustannie powtarzać tę modlitwę. Od początku uważano, że jej jednozdaniowa formuła jest użyteczna w zapobieganiu roztargnieniu umysłu oraz osiąganiu zintegrowanego wzniesienia się ku Bogu.

Człowiek z sercem oczyszczonym z wszelkich namiętności oraz umysłem opróżnionym z jakiejkolwiek troski i myśli, ukazuje siebie Bogu poprzez praktykę czystej modlitwy. Jest ona koroną szczytem wszelkich sposobów modlenia się, lecz nie końcem duchowego rozwoju człowieka i jego wznoszenia się. Po czystej modlitwie przychodzi widzenie i mistyczne doświadczenie tajemniczych misteriów Boga.

Palamas widzi przykład doskonałego wzrostu duchowego w osobie Matki Boga. Przewyższa ona i zastępuje Mojżesza, który wcześniej był przykładem takiego typu w tradycji patrystycznej.

Przebóstwienie Człowieka” Georgios I. Mantzaridis

DSC_3684

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.