Potrzeba modlitwy – św. Jan Klimak

dsc_3628

Potrzeba modlitwy

św. Jan Klimak

Modlitwa, w istocie swojej, jest rozmową i zjednoczeniem człowieka z Bogiem. Swym działaniem podtrzymuje ona świat, wiedzie do pojednania ze Stwórcą. Można ją nazwać matką, a także córką skruchy, przebłaganiem za grzechy, mostem wzniesionym ponad pokusami, warowną przeciw utrapieniom.

Modlitwa jest dziełem Aniołów, pokarmem zastępów bezcielesnych, przyszłą radością, pracą bez końca, źródłem cnót, zaproszeniem do wzięcia darów łaski, niejawnym objawieniem Bożym, rozkoszą duszy, oświeceniem umysłu, siekierą odcinającą desperację, potwierdzeniem nadziei, usprawiedliwieniem cierpienia, bogactwem mnichów, skarbcem ascetów, pomniejszeniem gniewu, zwierciadłem ukazującym rozwój duchowy, określeniem miary, oznaką duchowej chwały człowieka. Modlitwa, dla tego, kto modli się rzeczywiście – jest sądem i określeniem, sędziowską katedrą Boga, poprzedzającą przyszły Sąd Ostateczny.

Wstańmy i posłuchajmy, jak ta święta królowa cnót oznajmia nam donośnym głosem (Mt 11, 28, 30):

Pójdźcie do mnie wszyscy utrudzeni

i uginający się pod ciężarem,

a Ja wam dam wytchnienie.

Weźcie moje jarzmo

i uczcie się ode Mnie,

bo jestem łagodny i pokornego serca

i znajdziecie odpoczynek dla dusz waszych

(i uzdrowienie ran waszych).

Albowiem moje jarzmo jest słodkie,

a brzemię lekkie

(i leczy wielkie grzechy).

Gdy podnosisz się z miłości do rzeczy widzialnych i do wszystkich rozkoszy, odczuć i zostaw za sobą zamysły i poglądy, wyrzecz się ciała. Bo modlić się – to co innego, jak stać się obcym ciałemu widzialnemu i niewidzialnemu światu.

Kogóż [poza Tobą] mam w niebie!

Nikogo!

I na ziemi nie pragnę niczego, gdy mam Ciebie

(Ps 73, 25)

Nikogo! Oprócz tego, że możemy zawsze przywrzeć do Ciebie w modlitwie nieustannej. Ktoś tam pragnie bogactwa, ktoś inny – sławy, inni pragną czegoś jeszcze innego, ale stworzonego.

Dla mnie wszakże bliskość Boga jest szczęściem całą moją nadzieję pokładam w (Jahwe) Bogu –

nadzieję na osiągnięcie beznamiętności

(Ps 73, 28)

Sędzia” z przypowieści ewangelicznej (Łk 18, 2) nie boi się Boga, gdy jednak i Jemu nie daje spokoju wdowa, tzn. dusza, która oddaliła się od Niego z powodu swoich grzechów i upadków, On usprawiedliwia ją i ratuje przed przeciwnikiem, tzn. przed ciałem i demonami.

Miłość żołnierza do króla sprawdza się w czasie bitwy. A miłość mnicha do Boga wykazuje się w częstotliwości i sposobie modlitwy. Twoja modlitwa ujawnia twój stan duchowy. Teologowie określają modlitwę jako lustro mnicha.

Niektórzy nauczają, że modlitwa stoi wyżej od pamięci o śmierci. Ja jednak pochwalam obydwa te ćwiczenia jednej hipostazy.

Kto nieustannie trzyma kostur modlitwy w swoich rękach, ten nigdy się nie potknie, a jeśli nawet potknie się, to nie upadnie z kretesem, bowiem modlitwa to błogosławiony Boży przewodnik. Korzyści płynące z modlitwy możemy zrozumieć przypomniawszy sobie cierpienia, które sprawiają nam demony w godzinie próby. A w momencie bitwy poznać możemy owoc modlitwy – z porażenia wroga – jak o tym mówi Piewca Psalmów:

Po tym poznam, żeś mnie sobie upodobał

że wróg mój nie będzie tryumfował nade mną

(Ps 41, 12).

Mówi on dalej:

Z całego serca wołam, wysłuchaj mnie, Jahwe

(Ps 119, 145),

tzn. wołam ustami moimi i całą duszą moją, i całym duchem moim, bo gdy zbierze się razem dwoje ostatnich, to tam między nimi przebywa też Bóg (Mt 18, 20)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.