O modlitwie – Święty Jan Złotousty

dsc_3842

O modlitwie

Święty Jan Złotousty

Tak więc Jahwe jest twierdzą dla uciśnionych,

ucieczką w czasach utrapienia

(Ps 9, 10)

Bóg – mówi prorok Dawid – dał mi nadzieję, bo nie ma nic innego, co mogłoby się równać z tą Przystanią, tak łatwo osiągalną i tak niezawodną. Ponieważ inne przystanie mogą zdradzić, i nikt nie może odnaleźć ich tak szybko, natychmiast, albowiem przeszkadzają: i przestrzeń, i czas, i tysiące innych okoliczności. Tę natomiast Przystań – Boga zawsze odnajdziesz tuż obok siebie, jeśli tylko poprosisz o to w niezawodny sposób. Dlatego że:

Wtedy na twe wezwanie – Jahwe odpowie,

wezwiesz pomocy – a powie: „Oto jestem!”

(Iz 58,9)

I:

Czyż jestem Bogiem z bliska [tylko]

  • [orzeka Jahwe] –

    a nie Bogiem [także] z daleka?

(Jer 23, 23)

Nie potrzeba więc przebiegać wielkich odległości ani udawać się do innych miejsc, bo tę Przystań odnaleźć możemy w swoim własnym domu.

Modlitwa – to mur obronny wierzących, nasz niezwyciężony oręż, modlitwa to środek na oczyszczenie naszej duszy, modlitwa – to odkupienie naszych grzechów, modlitwa – to klucz do wszystkich dóbr. Toteż modlitwa to nic innego jak rozmowa z Bogiem i życie w Bogu. Kto mógłby być bardziej szczęśliwy niż ten kto stał się godny nieustannego obcowania z Bogiem?

Modlitwa – to potężna oręż, jeżeli jest realizowana z niezbędnym nastawieniem duchowym. Modlitwa – to wielki oręż, wielka nadzieja, wielki skarb, wielki port, modlitwa – to okolica, gdzie nie ma przymusu ani nacisków. Wielkim dobrem jest modlitwa. Bo jeśli rozmawiający z jakimś wspaniałym człowiekiem otrzymuje niemały pożytek wskutek tej rozmowy, to jakichże dóbr zakosztuje ten kto stał się godny, by rozmawiać z Bogiem! Albowiem modlitwa to obcowanie z Bogiem.

Nie ma niczego silniejszego od modlitwy lub równego jej pod względem siły. W wyniku modlitwy ten, kto modli się jak należy, przestaje zależeć od doczesnych spraw: jeżeli nawet zakpi w nim gniew, to łatwo odpuści; jeśli wybuchnie żądzą – żądza zgaśnie; jeśli zaś przystąpi do niego zawiść, to z łatwością zostanie odegnana.

Jak z pojawieniem się promieni słonecznych wszystkie dzikie zwierzęta uciekają i kryją się w swoich norach, tak też modlitwa niby promień spływa ust i języka, oświeca umysł, a wszystkie inne namiętności i okrutne żądze uciekają galopem i kryją się w swoich norach. Ale tylko wtedy, gdy modlimy się jak należy, z trzeźwą duszą i uważnym umysłem.

Kto może modlić się w doskonałym skupieniu, nie rozmyślając o niczym postronnym, ten będąc nawet bardzo biednym, stanie się bogatszym od kogokolwiek. I na odwrót, kto utracił modlitwę, ten nawet siedząc na tronie królewskim, będzie biedniejszy od innych.

Czyż nie był królem Achab i czyż nie władał obfitością bogactw? Gdy jednak stracił modlitwę, szukał proroka Eliasza, by ten mu pomógł: szukał człowieka, który nie miał ani domu, ani odzieży, miał tylko owczą skórę. Można byłoby zapytać: „Jak to się stało, że ty, który masz tyle skarbów, napełnionych wszelkimi dobrami, prosisz o jałmużnę tego, kto nie ma nic?” – „Cóż mam począć ze skarbcami – odrzekłby król – jeżeli on swoją modlitwą zamkną nieb, a wszystko co mam, stało mi się niepotrzebne?” Czy widzisz teraz, że Eliasz jest bogatszy od króla?

I dopóki Eliasz milczał i nie modlił się o deszcz, król z całym swoim wojskiem pozostawał w wielkiej biedzie. Cóż to za zadziwiająca sprawa! Eliasz nie miał co nosić, nie miał w co się odziać, a zamkną niebo. I dlatego je zamkną, iż jego odzieżą były łachmany. Nie miał nic, i dlatego stał się tak silny. A gdy tylko skłonił swoje usta do modlitwy, spadła z nieba wraz z deszczem obfitość bogactw. O usta, mieszczące wewnątrz siebie źródła wód! O języku, z którego luną deszcz! O głosie, z którego powstały niezliczone dobra!

Nic nie zmoże człowieka, który modli się naprawdę. Modlitwa – to ogień, zwłaszcza gdy jest wysyłana przez uważną, czującą duszę. Modlitwa – to niemal więź człowieka z Bogiem, bo uczy nas ona przebywania Nim i kieruje nas ku filozoficznie przemyślanemu życiu.

Kto ludziom opowie o swoich problemach i nieszczęściach, poczuje pewną ulgę, bo zostanie wysłuchany. O ile większego zaznasz uspokojenia i pociechy, jeżeli wyznasz Bogu w modlitwie cierpienia swojej duszy. Ludziom w większości przypadków ciąży człowiek, który skarży się i płacze; odsuwają takiego od siebie. Bóg nigdy tak nie czyni; przeciwnie, przybliża i przyciąga do Siebie. I jeśli nawet przez cały dzień będziesz opowiadał o swoich nieszczęściach, to On coraz bardziej będzie cię wysłuchiwał i kochał. Bowiem Bóg zawsze spełnia nasze prośby, uprzedzając je.

Jak miasto, nieotoczone murami, łatwo może być zdobyte przez wrogów, bo nic wrogom nie stoi na przeszkodzie, tak też dusza, nieogrodzona modlitwą i błaganiem, łatwo podporządkowuje się diabłu, który sprawia, że przyjmuje ona wszelki grzech i zło.

Pozbawić się modlitwy jest tym samym, co wyrzucenie ryby z morza. Bo jak ryba pozostaje przy życiu dzięki wodzie, tak też ty żyjesz dzięki modlitwie. I tak jak ryba łatwo przepływa przez fale i porusza się gdzie chce, tak i ty z pomocą modlitwy przechodził będziesz niebiosa, zbliżając się do Boga.

Jak złoto, drogocenne, zachwycające kamienie i marmury upiększają dom królów, tak też modlitwa upiększa człowieka i czyni go mieszkaniem Chrystusa: „Przeto zginam kolana przed Ojcem, ażeby Chrystus zamieszkał w […] sercach naszych” (Ef 3; 14, 17). Czym i w jaki sposób możesz wychwalić modlitwę, która czyni cię świątynią i mieszkaniem Boga? Ten, Którego mieścić nie mogą niebiosa, przychodzi i wstępuje w duszę tego, kto żyje modlitewnie.

Ale godzi się nam jeszcze słyszeć słowa i oznajmienia Boga i nieustannie przebywać w hymnach i w modlitwach, i w szczególny sposób używać naszego umysłu i naszego ciała do służenia Bogu i wysławiania Go, bez względu na doczesne troski, bo wtedy, jeszcze na tym świecie, będziemy żyli tak, jak ludzie rzeczywiście powinni żyć. Kto nie modli się do Boga, kto nie pragnie często z nim rozmawiać, ten jest martwy i bezduszny, i skazuje się na najdotkliwszy ze wszystkich braków – brak świadomości, bo pierwsza oznaka niewiedzy to zapomnienie o wielkości chwały, należnej modlitwie: człowiek taki nie lubi modlitwy i nie rozumie, że kto się nie modli – ten jest martwy. Toteż jak nasze ciało pozbawione duszy martwe jest i wydaje przykry zapach, tak też i dusza, która się nie modli – pozostaje martwa, nieszczęsna i nieczysta.

Uczy nas tego także wielki prorok Daniel, który wybrał raczej śmierć niż pozbawienie na trzy dni modlitwy – przecież król Babilonu nie nakazywał mu, by był nieuczciwy, lecz tylko by przez trzy dni nie modlił się. Ale prorok nie zgodził się wyzbyć modlitwy – dlatego nie wyzbył się również pomocy Bożej.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.