O modlitwie – Św. Bazyli Wielki

dsc_3823

O modlitwie

Św. Bazyli Wielki

Modlitwy, przyjmowane z czytania, sprawiają, iż dusza staje się młodsza i żywsza, bo miłość do Boga ożywia duszę. Dobra modlitwa – to taka, która wywołuje w duszy jasne rozeznanie Boga. Oznacza to, że Bóg zamieszkuje w nas, że wewnątrz nas jaśnieje Bóg dzięki naszej pamięci. W ten sposób stajemy się świątynią Boga – gdy nieustanność tej modlitwy nie przerywają troski o rzeczy ziemskie, gdy umysłu nie niepokoją nagłe przepływy namiętności lecz gdy uciekają od wszystkiego, ten kto Boga miłuje, zwraca się do Niego, i porzuciwszy wszystko, co popychało nas ku złu, spędza czas w trudzie, wiodącym nas ku cnotom.

W jaki sposób człowiek osiąga skupienie w modlitwie ? Przede wszystkim upewnia się wewnątrz siebie, że przed nim jest Bóg. Ten, kto widzi nowicjusza, albo ważnego człowieka, rozmawiającego z nim, nie spuszcza z niego oczu. O ileż mocniej ten, kto modli się do Boga, powinien być związany z Tym, Który doświadcza serca i nerki (Ps 7, 10). Mówi o tym Pismo: „Chcę więc, żeby mężczyźni modlili się […] wznosząc czyste ręce, bez gniewu i kłótni”. (1 Tym 2, 8)

Gdy Chrystus mówi w Swojej modlitwie:

  • Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech ominie Mnie ten kielich” – zaraz dodał: – „Lecz niech się stanie nie to, co Ja chcę, ale co Ty chcesz.” (Mt 26, 39).

W konsekwencji: powinniśmy wiedzieć, że nie w naszej mocy jest postanawiać, czy powinniśmy otrzymać to, czego chcemy, bo nie wiemy, co jest dla nas pożyteczne. „Nie wiemy bowiem o co i w jaki sposób mamy się modlić” (Rz 8, 26) Tak więc prośby powinniśmy przedstawiać Bogu z wielką ostrożnością, w zgodzie z Jego wolą. I jeżeli nie ostaliśmy wysłuchani, to powinniśmy wiedzieć, że potrzebna jest wytrwałość i cierpliwość, zgodnie z przypowieścią Chrystusową, że zawsze trzeba, byśmy się modlili bez ustanku; „trzeba się zawsze modlić i [nigdy] nie ustawać.” (Łk 18, 1). Także i innym razem rzekł Jezus (Łk 11, 8), iż (gospodarz domu) wstanie i da, ile mu potrzeba, z powodu jego natręctwa. Człowiekowi może być potrzebna poprawa i troska, zgodnie z tym, co Bóg oznajmił pewnym ludziom przez proroka:

Gdy dłonie swe do mnie wyciągać będziecie,

zasłonię oczy przed wami,

a chociaż mnożyć będziecie modły,

Ja wcale słuchać nie będę.

Krwią ociekają wasze ręce!

Obmyjcie się i oczyśćcie!

Usuńcie sprzed oczu moich

zło waszych bezecnych postępków!

Przestańcie czynić nieprawość!”

(I 1, 15-16)

Tak też i teraz bywa jest, że ręce wielu unurzane są w krwi, al nie powinni mieć wątpliwości ci, którzy wierzą w Sąd Boski.

Jakaż to „komórka w ukryciu” (Mt 6, 6), do której Chrystus zaleca, aby wchodził ten, który zamierza się modlić? Komórką taką nazywamy zwykle miejsce odosobnione, w którym trzymamy to co zamierzamy chronić, albo gdzie sami możemy się ukryć, jak mówi Prorok:

Idźże mój ludu, wejdź do swoich komór

i zamknij drzwi swe za sobą!

Ukryj się na chwil parę”

(Iz 26, 20)

Moc przykazania wynika z tego, co Chrystus powiedział przed chwilą. Słowa te skierowane były do takich, który cierpią z powodu pragnienia przypodobania się ludziom. Jeśli kogoś dręczy taka namiętność, to dobrze robi, jeśli na czas modlitwy, odchodzi, odosabnia się, dopóki nie nabierze takiego nastawienia, by nie modlić się dla chwały ludzkiej, ale by myśleć wyłącznie o Bogu, jak o tym mówi Piewca Psalmów:

Oto jak oczy sług na ręce ich pana,

a oczy służebnicy na ręce jej pani,

tak oczy nasze ku Jahwe, Bogu naszemu

(Ps 123, 2)

Jeśli zaś łaska Boska dała człowiekowi wolność od wspomnianej namiętności, to nie powinien on ukrywać tego, co piękne.

Gdy diabeł, próbując przyczynić nam zła, stara się wytoczyć zamysły niby płynące strzały, lecące wprost ku duszy nieznającej wzburzenia – ażeby nagle rozpalić, a potem długo i natarczywie przypominać o tym, co kiedyś w nas zasiał, powinniśmy przeciwstawić tym aktom czuwanie i wzmożoną modlitwę. Jednak zapaśnik paruje chwyty przeciwnika dokładnością ciosów i zręcznością ciała, tak też my powinniśmy, w duszy, na sojusznika wezwać Boga, licząc na Jego pomoc w prowadzeniu wojny i unikaniu wrogich strzał. Tego nas właśnie uczy apostoł Paweł, kiedy mówi: „W każdej sytuacji osłaniajcie się tarczą wiary, dzięki której będziecie mogli ochronić się przed wszystkimi ognistymi pociskami przeciwnika.” (Ef 6, 16). I jeśli dusza w czasie modlitwy narazi się na najazd przewrotnego, to modlitwa nie powinna się wstrzymywać. Sądzić należy, iż odpowie ona na posiew wroga na jej polu i na rozliczne knowania przewrotnego. Wiedz przy tym, że wyobrażenie myśli nie na miejscu – to sprawka bezwstydu wynalazcy przewrotności. Rób pokłony do ziemi i błagaj Boga, by zburzył On diabelski mur pamięci o niestosownych zamysłach, abyś bez trudności, mocą rozumu, w jednej chwili, niepowstrzymanie wstąpił ku Bogu, nic a nic nie hamując tego dążenia, choć przeszkadza wspominanie grzechów.

Jeśli zaś stoisz przed Bogiem jak należy i koncentrujesz wszystkie swoje siły, nie odstępuj, póki nie otrzymasz tego, o co prosisz. A jeśli osądza cię twoje sumienie, że odnosisz się do wszystkiego niedbale i nie koncentrujesz się na modlitwie, choć mógłbyś, nie śmiej stawać przed Bogiem, żeby twoja modlitwa nie została poczytana za grzech. I jeśli nie możesz modlić się cały czas, zmuszaj się, na ile to w twojej mocy, i stój w skupieniu i uparcie przed Jego obliczem, mądrą nadzieję pokładając w Bogu. Bóg ci wybaczy, jeśli z braku sił, a nie z obojętności, nie możesz stanąć przed Nim jak należy. Jeśli w ten sposób przymuszasz samego siebie do każdej sprawy dobrej, nie przerywaj tego, dopóki nie otrzymasz tego, o coś prosił; natrętnie stukaj w drzwi Boże, błagaj Go o pomoc. Ponieważ „każdy, kto prosi, otrzymuje, kto szuka, znajduje, a kołaczącemu otwierają” (Łk 11, 10). A czy chciałbyś osiągnąć coś innego, oprócz zbawiania w Bogu?

Dodaj komentarz