Bratnie relacje – Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

b

Bratnie relacje

Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

Abba, niepokoję się, gdy mówicie, że czekają nas niełatwe lata.

  • Bądźcie we wzajemnych stosunkach zgodni i przyjaźnie do siebie nastawieni, bądźcie przygotowani duchowo i odważni, bądźcie jednym ciałem i niczego się nie lękajcie. Bóg też pomaga. Stwórzcie miłość duchową; abyście mieli ją taką jaką matka żywi do swojego dziecka. Niechaj wasze wzajemne stosunki będą braterskie, i niech istnieje wśród was ofiarność. A trudne dni jakoś przeżyjemy.

  • dsc_4161My mnisi, co zrozumiałe, odchodzimy ze świata i pozostawiamy znajomych i krewnych po to, by wejść do wielkiej rodziny Adama i Boga. Ale ludzie świeccy powinni podtrzymywać z żyjącymi duchowo krewnymi i znajomymi po to, by sobie wzajemnie pomagać. Jeżeli chrześcijanin, trudzący się w środowisku świeckim, podtrzymuje kontakty z ludźmi duchowymi, to ma się na kim oprzeć. Jakkolwiek duchowo by żył, to krąg dobrych związków (zwłaszcza w naszych czasach) jest niezbędny. Kontakt z ludźmi duchowymi (bardziej nawet niż lektura duchowa) pomaga chrześcijaninowi, bowiem ta radość związku duchowego wzbudza w nim wielką gorliwość do duchowych wysiłków. Dobrze też, jeżeli w miejscu pracy ludzie duchowi znają się wzajemnie, ponieważ mogą sobie pomagać. Wśród pracowników może się na przykład pojawić jakiś problem i wtedy przydaje się wzajemne wsparcie. Jeżeli ludzie duchowi nie znają jeden drugiego, to mogą nawet nie zdecydować się na rozpoczęcie rozmowy między sobą.

  • Abba, przypuśćmy, że ktoś [kiedyś] odmówił nam pomocy w jakiejś sprawie i teraz nie decydujemy się, by ponownie poprosić go o pomoc. Czy słusznie?

  • Nie, nie. Być może kiedyś nie miał on możliwości, by pomóc. To tak, jakbyś poprosił mnie kiedyś o krzyżyk – i ja ci go dałem. Innym razem poprosisz mnie, a ja nie mam i [co zrozumiałe] nie daję ci. Potem kupuję krzyżyki, żeby mieć co rozdawać, a ty podchodzisz i nie prosisz, podczas gdy ja szukam okazji, żeby rozdać krzyżyki.

    Dziś ludzie mieszkają w jednym wielopiętrowym domu i nie znają jeden drugiego. A przedtem istniało sąsiedztwo pomagające ludziom poznawać się, a w razie potrzeby ludzie pomagali sobie wzajemnie. Na przykład ktoś jechał wozem, po drodze spotkał znajomego i pytał: „Skąd idziesz, dokąd cię droga prowadzi? Ja też tam jadę. Siadaj, pojedziemy razem”. Albo jeśli człowiek miał zamiar jechać gdzieś koniem, szedł do sąsiada i pytał: „Wybierasz się gdzieś? Jeśli możesz poczekać to za trzy godziny jadę koniem i mogę cię wziąć ze sobą”. Albo mówił: „Jutro jadę tam a tam. Przyjedź, ponoujesz u nas, a wcześnie rano razem pojedziemy”. Ludzie myśleli o bliźnim, a gdy mogli w czymś pomóc, nie uchylali się od tego. Było w ludziach dobre zainteresowanie i pytali na wszelki wypadek, aby móc kogoś wyręczyć. Nawet w innych wsiach mieli dobrych znajomych.

  • Abba, jaki jest pożytek z tego, że ludzie wiążą się ze sobą duchowo?

  • W naszych czasach, jeśli nawet ludzie duchowi nie chcą wiązać się ze sobą, zmusi ich do takich związków diabeł. Dzisiaj diabeł przez swoją wielką złość oddaje ludziom wielką przysługę. Jeśli na przykład wierzący ojciec chce znaleźć dla swoich dzieci domowego nauczyciela, musi poszukać nauczyciela dobrego i wierzącego, albowiem ma zamiar wprowadzić go do swojego domu. Z drugiej strony wierzący nauczyciel, który nie znalazł jeszcze miejsca, a chce dawać dzieciom prywatne lekcje, szuka dobrej rodziny, ażeby czuć się bezpiecznie. Albo jakiś majster, żyjący życiem duchowym, malarz czy elektryk, zacznie szukać pracy przy dobrej rodzinie, ażeby czuć się dobrze, bo w domu świeckim narazi się na nieprzyjemności. Gospodarz-chrześcijanin też będzie szukać do pracy u siebie w domu dobrego majstra i wierzącego człowieka. Tak jeden, jak i drugi, szukać będą człowieka duchowego, z którym można współpracować. I tak oto, po troszeczku, duchowi ludzie wszystkich zawodów i nauk poznają się wzajemnie.

  •  dsc_4173

    W ostatnim rozrachunku diabeł, nie chce tego, czyni swoją złością dobro: oddziela owce od kozłów. Owce oddziela od kozłów i staną się jednym stadem z Jednym Pasterzem. Przedtem wieśniacy dawali owce i kozy pastuchowi – ktoś tam pięć, kto inny dziesięć – i owce pasły się razem z kozami, bo kozy były w tych czasach rozumne i nie bodły owiec swoimi rogami. Teraz kozły zokrutniały i boleśnie bodą owce Chrystusowe. Owce czekają na dobrego pasterza i chcą żyć w stadzie złożonych z samych owiec. Albowiem to, w co przekształcił się świat, nadaje się tylko dla żyjących w grzechu. Toteż ludzie rozdzielą się. I owce, i koły będą żyć oddzielnie. Pragnący żyć życiem duchowym stopniowo przestaną móc żyć w tym świecie, postarają się odnaleźć podobnych do siebie ludzi Bożych, znaleźć spowiednika i jeszcze bardziej oddalić się od grzechu. Takie właśnie dobro czyni tera diabeł, wcale tego nie chcąc. Już teraz nie tylko w miastach, ale i po wsiach widzisz, że jedni spieszą do centrów rozrywki i trwają w obojętności, drudzy zaś spieszą na na całonocne nabożeństwa, na molebny, na spotkania duchowe i ci ludzie zespoleni są ze sobą.

    dsc_4066

  • Bardzo mocne więzy braterskie rodzą się w trudnych latach. Na wojnie my, żołnierze jednego półbatalionu, dwa lata przeżyliśmy razem i byliśmy zespoleni ze sobą bardziej, aniżeli bracia, ponieważ trudności i niebezpieczeństwa przeżyliśmy razem. Byliśmy tak powiązani, że mówiliśmy jeden do drugiego: „bracie”. Byliśmy ludźmi świeckimi, ze świeckim sposobem myślenia, nie czytaliśmy ani Ewangelii, ani książek duchowych, a tym niemniej nie chcieliśmy się ze sobą rozstawać. Ludzie mieli wówczas zazwyczaj świeckie wykształcenie, w dobrym znaczeniu tego słowa, ale było w nich również to, co jest najwyższe ze wszystkiego – miłość, braterstwo. Niedawno umarł jeden z naszych współtowarzyszy służby i koledzy z pułku zjechali się na jego pogrzeb ze wszystkich stron kraju. Tutaj też kilka dni temu przyjechał zobaczyć się ze mną pewien kolega mojej jednostki. Jakżeż on mnie ścisną w swoich objęciach! Nie mogłem się z nich wyrwać.

    dsc_4065

    Teraz walczymy z diabłem. Toteż postarajcie się jeszcze bardziej połączyć wzajemnie, jeszcze bardziej stać się braćmi dla siebie. Tak to wszyscy razem iść będziemy wybraną przez nas drogą, wspinać się razem stromą ścieżką na słodką Golgotę.

Przebudzenie duchowe. Tom III” Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

Dodaj komentarz