Żądza próżnej sławy

a

Żądza próżnej sławy

Żądza próżnej sławy (κενοδοξια), powszechnie nazwana próżną sławą albo próżnością, jest szczególnie ważną namiętnością i źródłem licznych innych chorób duszy.

Święty Jan Kasjan zauważa, że „jest bardzo różnorodna i może przybierać wiele postaci”, jednakże „posiada tylko dwa rodzaje”, które są jakby dwoma jej stopniami.

Pierwszy rodzaj próżności objawia się, gdy „chełpimy się czymś cielesnym i zewnętrznym”. Jest to najbardziej grubiańska forma żądzy próżnej sławy, która najbardziej bezpośrednio, najłatwiej i najczęściej dotyka człowieka. Polega ona na okazywaniu dumy i chlubieniu się dobrami, które się posiada lub wierzy się, że się posiada i pragnieniu być widzianym, poważnym, podziwianym, cenionym, szanowanym, obsypywanym pochwałami, to znaczy, by ludzie mu schlebiali.

Cechą powszechną dóbr, z których na tym poziomie szczyci się próżny, jest ich cielesność, doczesność i z faktu ich posiadania człowiek oczekuje osiągnięcia wyłącznie ludzkiego szacunku i chwały.

Tak więc próżny może się szczycić i pragnąć podziwu innych ze względu na dary, którymi obdarzyła go natura, takimi jak piękno (prawdziwe lub domniemane) swego ciała albo głosu na przykład, ale też z powodu sposobu chodzenia, postury i wszystkiego co przyczynia się do nadania mu pięknego wyglądu (ubranie, perfumy, biżuteria itp.).

Może się też on chwalić i oczekiwać szacunku za swą sprawność manualną albo umiejętność postępowania w takiej czy innej dziedzinie. Żądza próżnej sławy skłania również człowieka do wywyższania się i kazania się podziwiać za jego bogactwo i dobra materialne, które mógł zgromadzić. W ten sposób żądza próżnej sławy może stanowić siłę wprowadzającą w ruch namiętność chciwości, przy czym ta ostatnia z kolei może doprowadzić człowieka do żądzy próżnej sławy. Święty Maksym Wyznawca pisze: „Żądza próżnej sławy i chciwość rodzą siebie nawzajem. Żądza próżnej sławy gromadzi pieniądze; bogaty jest próżny”. Pociąg do luksusu i wystawności jest związany z tymi dwiema namiętnościami: pobudzony przez próżność i zakładając chciwość, powiększa je z kolei, kiedy zostaje zaspokojony.

Często również właśnie motywowany żądzą próżnej sławy człowiek pragnie osiągnąć wysoką pozycję i rangę społeczną.

Ta namiętność przywiązuje go jeszcze do władzy we wszelkich jej postaciach, często jest przyczyną do niej. Jest ona wówczas sprzymierzeńcem i siłą napędową dwóch namiętności, które ojcowie nazywają „umiłowaniem władzy” (φιλαρχια) i „duchem panowania”. Jasne jest, że kto ma władzę i w kim mieszka żądza próżnej sławy, chce być podziwiany i chwalony, ale też ciągle stara się przypodobać, by utrzymać i powiększyć ten podziw w takiej samej mierze, jak zachować swą władzę, związane z nią przywileje i czerpnia z niej korzyści.

Na płaszczyźnie bardziej subtelnej, ponieważ umiejscowionej mniej w dziedzinie wyglądu i materialności niż poprzednie, choć jest niemożliwe tak samo powszechna żądza próżnej sławy polega dla tego, kto jest jej uległy, na szczyceniu się swymi cechami intelektualnymi (swą inteligencją, wyobraźnią, pamięcią itp., ale również wiedzą albo wiadomościami, elokwencją, zdolnością pięknego opowiadania albo pisania itp.) i zabiegania z tego powodu o uwagę, podziw i pochwały od innych. Okazuje się, że ambicja w dziedzinie intelektualnej i kulturalnej, jak również w polityce i finansowości, najczęściej jest wytworem żądzy próżnej sławy.

  1. Drugi rodzaj żądzy próżnej sławy wyróżniany przez świętego Jana Kasjana „nadyma się pragnieniem próżnej chwały w sprawach duchowych i ukrytych”. U osoby duchowej, podległej jeszcze namiętnościom, współistnieje ona z pierwszym rodzajem albo, jeśli pokonał on już wszystkie przywiązania do dóbr materialnych, zajmuje jego miejsce. Polega ona na chełpieniu się w sobie samym albo wobec innych ludzi swoimi cnotami albo swoją ascezą i poszukiwaniu dla nich podziwu u pochwał od innych. I tak kiedy człowiek stara się zwalczyć wszelkie inne namiętności i praktykować cnoty, których są one negacją, wówczas jest szczególnie atakowany przez ten drugi rodzaj żądzy próżnej sławy. Dlatego święty Jan Klimak zauważa, że „duch próżności cieszy się z pomnożenia cnoty” i że tak samo, jak „mrówka czeka nadejścia żniw i dojrzewania ziarna, tak i próżność oczekuje nagromadzenia wszystkich naszych bogactw duchowych”. Ewgariusz stwierdza w podobnym sensie, że „jedyne spośród myśli, próżna chwała wraz z pychą, pojawiają się wskutek pokonania innych myśli” i „tę myśl potęgują wspólnie [w umyśle] wszystkie pokonane demony”. Święty Maksym zauważa podobnie: „Jeśli pokonałeś myśli najbardziej wstydliwe, (…) natychmiast myśli próżnej chwały spadają na ciebie”. Żądza próżnej sławy jest wówczas zdolna sama zająć w człowieku miejsce wszystkich namiętności razem wziętych.

    a

Żądza próżnej sławy posiada nadzwyczajna władzę. Jej subtelność, jej zdolności przybierania licznych form, wyślizgiwania się wszędzie i atakowania człowieka z rozmaitych stron, czyni ją szczególnie trudną do zauważenia i zwalczania. W człowieku wszystko może stanowić powód do próżności i Ewgariusz zdumiewa się nad pomysłowością demonów, by skorzystać z tej sytuacji, której daje charakterystyczne przykłady, podobnie jak święty Jan Kasjan i święty Jan Klimak. „Starcy – pisze święty Jan Kasjan – pięknie opisali naturę tej choroby, porównując ją do cebuli: kiedy zdejmuje się jedną łuskę, natychmiast znajduje się drugą, ile się ich zdejmuje, tyle się ich odnajduje”. Zaś święty Jan Klimak wyjaśnia: „Słońce świeci szczodrze dla wszystkich, podobnie ze wszystkich praktykujących cnotę złośliwie cieszy się próżność. To tylko mówię: poszczę – chełpię się, przestaję pościć, żeby nie być wychwalanym – znowu się chełpię, jako roztropny. Odzieję się wystawnie – jestem prze nią pokonany, a zmienię odzież na lichą – znowu jestem próżny w gadulstwie jej ulegam, a gdy zamilknę odzież na lichą – znowu jestem – próżny; w gadulstwie jej ulegam, a gdy zamilknę, znowu ponoszę porażkę. Jak bym nie rzucił tym ostem, prosto kolec nastawi”. Wobec tego, konstatuje Ewgariusz: „trudno jest uciec przed myślą o próżnej chwale. To bowiem co, czynisz dla jej zniszczenia, staje się dla Ciebie nowym powodem do próżności”. Subtelność żądzy próżnej sławy jest taka, że może ona paradoksalnie skłonić człowieka do okazania się gorliwszym w ascezie, zwalczania pewnych namiętności i praktykowania pewnych cnót, jak i do uzyskania pewnych charyzmatów. Należy jednak powiedzieć, że wszelka asceza dokonana pod wpływem żądzy próżnej sławy, okazuje się ostatecznie próżna, podobnie jak cnoty praktykowane w ten sposób są iluzoryczne, a uzyskane charyzmaty pozorne. Tak więc widać ludzi, którzy osiągnęli zadziwiające rezultaty duchowe w tym czasie, gdy oddają się ascezie pobudzeni żądzą próżnej sławy, ale nieszczęśliwe dręczących się i wysychających, kiedy znajdują się w warunkach, gdy inspirująca ich namiętność nie może już działać. Co więcej, zdobyte w ten sposób dobra, dla Boga nie mają żadnej wartości, ale „podobne są do niesprawiedliwości”, jak podkreśla to święty Makary, który przypomina te słowa Psalmisty: „Bóg rozsypał kości tych, którzy się ludziom podobają” (Ps 52,6).

Podobnie jak ze wszystkich namiętności człowiek czerpie z żądzy próżnej sławy pewną przyjemność, która go mocno do niej przywiązuje i dla osiągnięcia której gotów jest uczynić wszystko i paradoksalnie wszystko znieść. Właśnie z powodu tej przyjemności, często potężnej, która utrzymuje jej samolubność, człowiek oddaje się żądzy próżnej sławy.

Żądza próżnej sławy uważana jest przez Ojców za chorobę i formę szaleństwa. Święty Jan Chryzostom, na przykład, pisze dosłownie: „Żądza próżnej sławy jest rodzajem szaleństwa (μανια τις εστιν η κενοδοξια)”. Zauważa on, że sam święty Paweł naucza, iż szaleństwem jest samego siebie wychwalać (por. 2 Kor 12,11) i pisze jeszcze, że demon próżnej chwały wyprowadza człowieka na zewnątrz jego samego, sprowadza z dobrej drogi jego ducha i, zająwszy jego duszę, „miesza zmysły, aż do obłędu”.

Patologia żądzy próżnej sławy, podobnie jak w przypadku wszystkich innych namiętności, wynika stąd, że powstała ona z deprawacji postawy naturalnej i normalnej, przez skrzywienie jej praktykowania „zgodnie z naturą”, zgodnie z jej zasadniczym celem, doprowadzenie do praktykowania „przeciwnego naturze”. Bóg dał naturze człowieka dążenie do chwały. Ale miał on uzyskać chwałę boską przez jednoczenie z Bogiem, a nie sławę ludzką, do której dąży namiętność, a którą tradycja nazywa „chwałą według ciała” (por. 2 Kor 11, 18). „To nie chwała jest złem, ale próżna sława” – mówi święty Maksym, stwierdzając tu to samo, co na temat innych namiętności, to znaczy, że „złe jest wykorzystanie, wynikłe niedbalstwa naszego ducha, by się rozwijać zgodnie z naturą”, po tym, jak stwierdził, że „w miarę, jak by się rozwijać zgodnie z naturą”, po tym, jak stwierdził, że „w miarę, jak źle wykorzystujemy moce naszej duszy, zamieszkują w niej przywary”. Święty Jan Klimak naucza podobnie: „Nasza dusza naturalnie posiada miłość do chwały, ale powinna to być miłość do chwały niebieskiej, a nie ziemskiej”. To rozróżnienie między dwoma rodzajami chwały – tą, która pochodzi od Boga i tą, która pochodzi od ludzi – można znaleźć w wielu tekstach mówiących o żądzy próżnej chwały. Wyraźnie mówi o tym Ewangelia według świętego Jana (J 12,43); święty Paweł odwołuje się do niego domyślnie, kiedy mówi by się wstawił w Jezusie Chrystusie, jednocześnie ostrzegając przed niebezpieczeństwem wychwalania siebie poza Bogiem (Flp 3,3; Ga 6,14). Święty Jan Klimak precyzuje wyraźnie: „Istnieje chwała, która pochodzi od Boga, zgodnie z tym słowem Pisma Świętego: <<Wsławię tych, którzy mnie wychwalają>> (1 Krl 2,30). I jest chwała, która pochodzi tylko od podstępnej złośliwości demona”. „Niech w Panu chlubi się ten, kto się chlubi” – naucza dwukrotnie apostoł Paweł (1 Kor 1,31; 2 Kor 10,17). Chwała, którą człowiek otrzymuje od Boga przez uczestnictwo w Jego chwale w jedności z Chrystusem, jest jedyną, która jak mówi Orygenes: „prawdziwie zasługuje na tę nazwę”. Jest ona jedyną, która jest rzeczywistością, prawdziwa, absolutna i wieczna. Z drugiej strony jest ona jedyną, która odpowiada celowi ludzkiej natury i która jest na miarę wielkości, którą Bóg chciał obdarzyć człowieka. Jest ona, jak mówi święty Jan Chryzostom, „chwałą właściwą dla godności człowieka”.

Odwróciwszy się przez grzech od swego Stwórcy, człowiek przestaje przez to dążyć do tej chwały, do której przeznacza go jego natura. Nadal z natury pragnąc chwały, zwraca się on wówczas ku światu sensualnemu i w nim szuka zaspokojenia istniejącej w nim tendencji. I to w tej chwale światowej, „według ciała”, znajduje surogat chwały niebieskiej i duchowej, którą stracił z widoku. „Utraciwszy bowiem godność człowieka, chodząc tu i tam szukając siebie sławy godniej pośmiewiska” – pisze święty Jan Chryzostom. Dążenie do sławy światowej jawi się więc jako sposób, w jaki człowiek mizernie kompensuje w sobie brak chwały niebieskiej i tego, co, jednocząc go z Bogiem, czyni go uczestnikiem boskiej chwały, to znaczy cnót. Święty Doroteusz z Gazy pisze: „Pragnący chwały, przypominają nagiego człowieka, który nie przestaje szukać strzępka materiału albo czegokolwiek, by przykryć swój srom. Tak też i pozbawiony cnót szuka chwały u ludzi”. Żądza próżnej sławy jawi się więc w sumie jako ustanowiony przez deprawację, patologiczne odwrócenie naturalnej tendencji człowieka do gloryfikacji i jako patologiczne zachowanie substytuowania wynikające z doznanego zawodu ontologicznego. Fakt, że tu także chodzi o tę samą tendencję skierowaną w dwóch przeciwległych kierunkach, a nie o dwie tendencje o różnej istocie, mogące współistnieć niezależnie od siebie nawzajem, jasno wynika z wielu stwierdzeń Ojców na temat tego, że dążenie do chwały niebieskiej i dążenie do próżnej chwały są antagonistyczne i wzajemnie się wykluczają, ponieważ rozwój jednej wyraża się poprzez osłabienie drugiej.

Można też dodać, że żądza próżnej sławy w innym jeszcze sensie stanowi deprawację natury, przy czym to ostatnie słowo jest tu pojmowane bardziej ogólnie i oznacza wszystkie dobra otrzymane przez człowieka od Boga – czy to jego cechy naturalne, czy też nabyte, albo jego cnoty, czy też jeszcze posiadane przezeń dobra materialne. Wykorzystując je dla własnej sławy, zamiast wykorzystać je do służenia wyłącznie chwale Bożej, człowiek, mówi święty Maksym, „Fałszuje naturę i samą cnotę”. Wyjaśnia on zwłaszcza, że ostentacja, złożona z żądzy próżnej chwały i z pychy, „ma za naturę awersję odstręczającą, przy pomocy której manipuluje wbrew naturze, do złego ich wykorzystania wszelkimi rzeczami natury”.

Żądza próżnej chwały pogrąża człowieka w złudzeniu i majaczeniu: jest to jeden z jej zasadniczych efektów patologicznych, który uzasadnia fakt, iż również często Ojcowie określają ją mianem „szaleństwa”.

Wyjawia ona, że człowiek przestaje wierzyć w Boga, jaką konstatują Ojcowie, w ślad za nauką samego Chrystusa, który pyta: „Jakże możecie uwierzyć, wy, którzy zabiegacie o chwałę jedni u drugich, a o chwałę, która pochodzi od samego Boga, nie dbacie?” (1 5,44).

Wręcz przeciwnie, wyraża ona przywiązanie do świata: dotknięty żądzą próżnej sławy zaczyna pokładać wiarę w ludziach, od których oczekuje uwagi, poważania podziwu, pochwał, i we wszystkim, co może pobudzać w nich takie postawy wobec niego. Dlatego święty Jan Klimak nazywa próżnego bałwochwalcą, podobnie jak święty Makary, który zauważa: „Jego bogami są ludzie, którzy go wychwalają”.

U źródeł żądzy próżnej chwały tkwi, jak mówi Jan Samotnik: „nieznajomość tego życia”, to ona stanowi fundament iluzji, której ofiarą pada próżny. Nie na ona bowiem prawdziwej wartości rzeczy, z których czerpie sławę jak i samej tej sławy. Przyznaje im realność i ważność, które tak naprawdę są pozbawione. Postępuje on tak jakby posiadały one wartość absolutną i trwały, podczas gdy są one w najwyższym stopniu nietrwałe, prowizoryczne. Nie wie on, że jedynie boska chwała jest doskonała i wieczna, a duchowe motywy gloryfikacji z Bogu są jedynymi autentycznie realnymi. Święty Jan Samotnik pisze: „Ponieważ ludzie nie pojmują nietrwałości dóbr [tego życia] ani marności chwały, która od nich pochodzi, i ponieważ nie pojmują doskonałości dzieł Bożych, ani mądrości Jego Opatrzności, ani znikomości natury ludzi, którzy zanim zakwitną, więdną, zanim osiągną siłę rozkładają się i zanim się wzniosą, zostają upokorzeni, których naturalny stan jest podległy wszelkim zmianom, a wszelkie dzieła skazane są na rozpad. A ponieważ nie starają się rozmyślać nad tymi kwestiami, zostają zaskoczeni przez umiłowanie wzajemnej pochwały, zwłaszcza, że człowiek nie zastanawia się wystarczająco się na ten temat, aby powiedzieć sobie: jaka jest cena tej próżności, która mnie zniewala do tego stopnia, że pogląd ludzi jest dla mnie bardziej pożądany niż pogląd Boga, i że jestem żądny ich pochwały, a nie pochwał Boga, tak jakby sława pochodząca od nich była dla mnie ważniejsza od chwały pochodzącej od Pana wszechświata, tak jakbym uważał część ludzi za równą czci aniołów.”. Sama nazwa żądzy próżnej sławy wskazuje na jej charakter próżny, czczy, nietrwały, ulotny, powierzchowny, taki jaki jest też świat, którego obraz przemija (1 Kor 7,31), z którego czerpie ona to, co ją żywi, a co Ojcowie, w ślad za prorokiem Izajaszem, porównują do kwiatu trawy (Iz 40, 6-7) albo te do snu i innych realiów nietrwałych i bez konsystencji. „Dlaczego – pyta święty Jan Chryzostom – gonisz za cieniem zamiast pojąć prawdę? Dlaczego szukasz tego, co ulega zepsuciu, a nie tego co trwa? (…) Porzuć dym, czysty cień, trawę nikczemną, pajęczyny. Nie sposób znaleźć słowa, które wyraziłoby odpowiednio tę nieszczęsną nietrwałość”. „Rzeczy ludzkie – mówi on jeszcze – są tylko prochem i popiołem; jest to proch, który wiatr rozwiewa; jest to cień, dym; jest to liść będący igraszką podmuchu, kwiat, sen, hałas, który przemija, lekkie powietrze, które ulatnia się przypadkiem; jest to ulotne pióro, które odlatuje, to woda, która odpływa, to mniej niż to wszystko”. Podkreśla w związku z tymi konstatacjami charakter patologiczny przywiązania do próżnych realiów cielesnych. „Sława jest imieniem i tylko imieniem. (…) Jakiż więc nierozumny człowiek przywiązuje się do nierealnych imion, do duchów, od których należałoby uciekać? (…) Toteż prorok cierpi widząc tyle niedorzeczności w naszym życiu. Podobnie jak człowiek, który widząc, jak ktoś ucieka przed światem i poszukuje ciemności, powiedziałby mu: <<Dlaczego popełniasz to głupstwo?>>, tak samo Prorok pyta nas: <<Dlaczego cenicie próżność i cenicie kłamstwa?>>”

a

Okazuje się więc, że próżność zawiera majaczące widzenie rzeczywistości, jako, że pod jej wpływem człowiek przestaje przyznawać realność, wartość i ważność temu, co je posiada, a nadaje je temu, co jest ich pozbawione. Jego widzenie świata zostaje zmienione, odwrócone; jego duch błądzi w ocenie tych rzeczy, do tego stopnia, że wydaje się być dotknięty szaleństwem: „Kto objęty jest tą namiętnością, traci, można by rzecz, jasność percepcji i jest nie mniej chory niż szaleniec” – konstatuje święty Jan Chryzostom. Ta majacząca percepcja rzeczywistości najbardziej codziennej i często pod trywialnymi postaciami. Święty Maksym zauważa na przykład, że: „w oczach rodziców, uległych tej namiętności, dzieci niekształtnie aż do zupełnej śmieszności są w porównaniu z innymi pięknie i dobrze zbudowane. Podobnie głupiemu rozumowi jego odkrycia, nawet jeśli biją one wszelkie rekordy głupoty, wydają się najbardziej wyszukanymi na świecie”.

Nie dotyczy to tylko pierwszego rodzaju żądzy próżnej sławy. W drugim również człowiek przejawia wiedzę majaczącą, o sobie samym zwłaszcza. „Próżność – pisze święty Jan Klimak – jest zwodniczą namiętnością, która przedstawia nas zupełnie innymi niż jesteśmy”. Przez nią człowiek przypisuje sobie cechy i cnoty, których nie posiada i nie widzi wad i namiętności, które w nim rzeczywiście mieszkają. Ale łudzi się równie, kiedy chwali się cnotami, które posiada prawdziwie. Z jednej strony, uważa siebie za źródło i właściciela cnót, podczas gdy tak naprawdę są one darem Bożym i zasadniczo należą tylko do Niego. Z drugiej strony, jak podkreśla święty Jan Klimak, jak tylko człowiek chwali się swoimi cnotami, przez sam ten fakt przestaje być cnotliwy, a w ten sposób pyszni się tym czego nie posiada.

Żądza próżnej sławy skazuje tego, w kim zamieszkuje, na wszelkiego rodzaju nieszczęścia. Działający z myślą o tym, aby być chwalonym przez ludzi, już otrzymali swoją zapłatę, mówi Chrystus (Mt 6,2), który wygłasza również to ostrzeżenie: „Biada kiedy wszyscy będą wyrażać się o was pochlebnie” (Łk 6,26). „Bóg rozsypał kości tych, którzy się ludziom podobają” – konstatuje Psalmista (Ps 52,6). „Czy to w tym życiu, czy w innym, zmartwienia i cierpienia idą w ślad za żądzą próżnej chwały” – pisze święty Maksym Wyznawca. Święty Jan Chryzostom głosi, że „pragnienie zaszczytów jest źródłem największego zła” i konstatuje na temat dążenia do pierwszych miejsc pod wpływem żądzy próżnej sławy jako okazję do praktykowania swojej złośliwości, a przez to „wskakują do duszy jak przez ciemne okno i ją okradają”.

Ta namiętność niszczy wewnętrzny spokój, pobudzając duszę na wiele sposobów. „Utrzymuje ona – pisze święty Izaak – ciągły niepokój i pomieszanie myśli”. Natomiast święty Marek Eremita zauważa: „Jak tylko zauważyłeś myśl kuszącą cię ludzką sławą, wiedz, że szykuje ci zawstydzenie”.

Przede wszystkim powoduje ona, że człowiek stara się zdobyć podziw i pochwały, których pragnie. Tak więc napełnia swą duszę stałą troską i doprowadza ją do wzburzenia często gorączkowego i niespokojnego. Ta troska zostaje pomnożona, kiedy nie udaje się siebie usatysfakcjonować. Zdarza się więc często, że próżny nie tylko nie otrzymuje od drugiego uwagi i podziwu, na które z góry liczy, ale co więcej – rezultat przeciwny. Żądza próżnej sławy, pisze święty Jan Klimak, „często dostarcza upokorzenia zamiast zaszczytu”. Natomiast święty Marek Eremita zauważa: „Kiedy widzisz kogoś przytłoczonego pogardą, wiedz, że pełen jest myśli próżnej chwały”. Zamiast oczekiwanych pochwał, w najlepszym przypadku wzbudza obojętność; w najgorszym przypadku – ściąga na siebie nienawiść, prowokuje zawiść i zazdrość, powoduje powstanie krytyki i sarkazmu, szczególnie kiedy jego próżność pojawia się w słowach albo przebija w jego postawie. Również święty Jan Chryzostom kieruje tę przestrogę do swoich słuchaczy: „Uważajmy więc, by nie mówić nic o sobie, gdyż czyni nas znienawidzonymi wśród ludzi oraz niemiłymi Bogu”. Taka sytuacja nieuchronnie powoduje u człowieka smutek i niepokój, albowiem z jednej strony zostaje on pozbawiony oczekiwanej, z powodu namiętności, przyjemności, a z drugiej musi stawić czoła agresywności otoczenia, cierpi z powodu utraty harmonijnych z nim stosunków i musi się zająć trudniejszym poszukiwaniem innych środków do pokazania się w jak najlepszym świetle, aby zastąpić te, które zawiodły.

a

Pod wpływem żądzy próżnej sławy człowiek traci autonomię i alienuje się nie tylko od samej tej namiętności, ale do tych wszystkich, których ona potrzebuje, by się wywyższyć. Święty Jan Chryzostom szczególnie podkreśla tyraniczny charakter namiętności, którą uważa za „ostatnie i najnędzniejsze poddaństwo”, któremu udaje się zdominować największe dusze. Jak każda inna namiętność, podporządkowuje ona człowieka jej właściwym pożądaniom cielesnym i rozkoszy z nią związanej, ale też czyni człowieka zależnym od poglądów i szacunku innych, którym stara się przypodobać, ponieważ oczekuje od nich pochwał. „O, ja nieszczęsny, woła Jan Samotnik: Bóg stworzył mnie wolnym, a na mnie ciąży dominacja wielu ludzi, ponieważ jestem niewolnikiem wszystkich przez pragnienie przypodobania się wszystkim”.

Innym niebezpiecznym i przerażającym skutkiem żądzy próżnej sławy jest pogrążenie człowieka w świecie urojeń. „Święty Izaak Syryjczyk uważa, że ci, „którzy kierują się próżnością, (…) przez nią tracą rozum”. Pod jej wpływem człowiek wyobraża sobie, że posiada wszelkie właściwości, cnoty, zasługi, dobra itp. wyobraża sobie siebie w sytuacjach albo stanach, które zaskarbiają mu szacunek i pochwały. „Żądza próżnej sławy – pisze święty Izaak – wymyśla i wyobraża osoby, skłania, by pragnąć i przypisywać innym swoje uczucia”. Pierwszą patologiczną konsekwencją tego stanu jest oderwanie człowieka od rzeczywistości, w której żyje, odciągnięcie jego uwagi od tego, co go otacza, spowolnienie działania w jego najbardziej zasadniczych zadaniach i sparaliżowanie witalnego dynamizmu aż do wprowadzenia jego duszy w stan otępienia. Te patologiczne cechy zostały przywołane w następujący sposób przez świętego Jana Kasjana: „Nieszczęsna dusza, która stała się igraszką głębokiego oderwania, jest do tego stopnia popychania przez żądzę próżnej sławy, że urzeczona słodyczą tych myśli i pochłonięta tymi myślami, na ogół nie może nawet być uważna wobec tego, co dzieje się w jej obecności i wobec jej braci, natomiast znajduje ona przyjemności w przywiązaniu się, tak jakby były one realne dla tych rzeczy, o których marzyła w błąkaniu się ducha cały czas przy tym pozostając obudzoną”. Ten proces fantazjowania może być źródłem, jeśli się go podtrzyma i rozwinie, ostrych napadów majaczących albo halucynacji. Ewgaiusz konstatuje: „Początkiem złudzeń ducha jest próżność umysłu. Takiego wyniku szczególnie powinna obawiać się osoba duchowa, która daje upust tej namiętności, a przez to udostępnia sprzyjający grunt dla demona próżnej sławy, która ma zwyczaj gwałtownie atakować w czasie modlitwy: „Kiedy więc umysł prawdziwie modli się w sposób czysty i nie ulega zwodzeniu, wtedy demony nie nadchodzą już z lewej strony, ale z prawej. Podsuwają mu złudne wyobrażenia Boga i jakiś obraz rzeczy miłych dla zmysłów, tak aby wydawało się mu, że w pełni osiągną cel modlitwy. To zaś, jak powiedział pewien niezwykły i uczony człowiek, pochodzi z pragnienie próżnej chwały”. Ta namiętność, wyjaśnia on w innym miejscu, „popycha umysł do tego, by starał się opisać to, co Boskie, w kategoriach kształtu i wyglądu”. Demony poprzedzają tę tendencję i jej odpowiadają, aby odciągnąć tego, który miał nieszczęście pozwolić, by się w nim rozwinęła. Palladiusz, w swych Opowiadaniach dla Lausosa, przytacza przykład mnicha, który w ten sposób oszalał pod wpływem żądzy próżnej sławy: „jego umysł był zmącony przez pychę.”

Na płaszczyźnie duchowej patologiczne żądzy próżnej sławy są również bardzo rozległe. Pociąga ona za sobą duchową śmierć człowieka, zaślepia jego ducha, niepokoi go i znacznie redukuje jego poznanie.

a

Niszczy ona wszelkie cnoty, jakie człowiek zdobył i czyni absolutnie bezużytecznymi wszelkie jego wysiłki ascetyczne. Z jej powodu, zauważa święty Marek Eremita, wiele rzeczy dobrych samych w sobie przestaje nimi być. Asceza i cnoty, które pragnie ona rozwinąć, w rzeczywistości powinny zjednoczyć człowieka z Bogiem, a ostatecznie uczynić go uczestnikiem boskiej chwały. Przez żądze próżnej sławy człowiek zmienia ten cel normalny, by zmusić je do służenia jego własnej sławie, by spowodować pochwałę, pochodzącą od ludzi albo od niego samego, a nie, jak być powinno, od Boga. Oprócz tego, że sama w sobie stanowi katastrofę duchową, ta utrata owoców ascezy i cnót nieuchronnie skutkuje wywołaniem w duszy stanu cierpienia. Pozbawienia tych najcenniejszych dóbr i rozkoszy duchowej, którą z nich czerpała, dusza okazuje się pusta, zbita z tropu, napełnia się niepokojem i złym samopoczuciem, jest skazana na stałe niezaspokojenie. Albowiem, jeśli przyjemność związana z żądzą próżnej sławy może na jakiś czas zadowolić duszę, to jednak potrafi długo zachować tej mocy z tego względu, jak to już powiedzieliśmy, że ma ona charakter częściowy, przelotny, nierealny, na obraz przedmiotów cielesnych, którymi się żywi, a ostatecznie pogrąża duszę w rozczarowaniu i rozgoryczeniu. „Żądza próżnej sławy – pisze święty Jan Kasjan – jest pożywieniem, które dogadza duszy na jakiś czas, po cym czyni ją pustą, pozbawioną cnoty i nagą, pozostawiając ją bezpłodną i pozbawioną wszelkich owoców duchowych, w taki sposób, że nie tylko niszczy ona zasługę znacznych trudów, ale przysparza jej większych mąk”.

Niszcząc zdobyte cnoty, żądza próżnej sławy najpierw powoduje (ponowne) pojawienie się w duszy odpowiadających im namiętności, po czym otwiera drzwi wszelkim innym namiętnościom. Ojcowie, jak to widzieliśmy, umieszczają ją wśród trzech namiętności rodzajowych, które są źródłem wszystkich pozostałych. Święty Marek Eremita określa ją jako „korzeń złych pragnień”, „przyczynę wszystkich przywar”, „matkę zła” i naucza, że „naturalnie prowadzi ona do niewoli grzechu”. Przede wszystkim wprowadza pychę: jest jej prekursorem, początkiem, matką, podobnie jak wszystkich namiętności z nią związanych – bluźnierstwa, osądzanie i pogardy wobec innych ducha dominacji i umiłowania władzy, zatwardziałości serca, nieposłuszeństwa. Rodzi ona również gniew i wszelkie jego satelity: nienawiść, urazę, zazdrość, niezgody, kłótnie. Pochodzą jeszcze od niej kłamstwo, hipokryzja, pustosłowie, małoduszność, rozwiązłość, chciwość i zachłanność i, jak to już podkreśliliśmy smutek.

Na zakończenie zauważmy, że demony odgrywają bardzo aktywną rolę w powstaniu i rozwoju żądzy próżnej sławy. Wszystko, czemu towarzyszy próżna chwała, pochodzi od demona, naucza święty Doroteusz z Gazy. Natomiast święty Barsonfiusz twierdzi, że demony sprzyjają rozwojowi tej namiętności, aby zgubić duszę. Jeśli jej nie wprowadzają to w każdym razie czerpią korzyści z jej narodzin, albo jej obecności w duszy oddać się za jej pośrednictwem swej niszczycielskiej działalności. „Demony posługują się zwłaszcza umiłowaniem sławy jako okazją do własnej złośliwości. Przez nią wskakują do dusz jak przez ciemne okno i ją pustoszą” – pisze święty Diadoch z Fotyki. Kto akceptuje w sobie tą namiętność, wypełnia przez to wolę diabła, by ostatecznie stać się jego niewolnikiem i igraszką. „Kto lubi być wychwalany przez ludzi (…) wydaje duszę na pastwę swych wrogów, a ci z kolei zsyłają na nią wiele nieszczęść i ją zajmują” – odnotowuje Abba Izajasz.

Terapia chorób duchowych. Wstęp do tradycji ascetycznej Kościoła prawosławnego.” Jean-Claude Larchet

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.