Współczucie dla cudzego bólu – Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

1321779320819

Współczucie dla cudzego bólu

Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

Kiedy człowiek czuje ból za bliźniego, to w pewnym sensie wzrusza Boga. Bóg raduje się, ponieważ taki człowiek dowodzi swoją miłością, że jest bliski Bogu i to przynosi mu boskie pocieszenie [ Gdyby tego boskiego pocieszenia nie było], człowiek nie mógłby znieść bólu a swojego bliźniego.

  • Abba, jak można poczuć cudzy ból?

  • Jeżeli ty też czujesz ból, to myślisz o bólu innego człowieka, stawiasz się na jego miejscu i większy ból odczuwasz nie za siebie, ale za innego. To znaczy twój własny ból pomaga ci zrozumieć ból innych ludzi. A kiedy przyjmujesz swój ból z radością, pocieszasz także tych, którzy czują ból. Oczywiście, inna sprawa – to po prostu dowiedzieć się, że ktoś zachorował, a inna – zachorować samemu. Wtedy rozumiesz chorego. Dawniej, słysząc słowo „chemioterapia”, sądziłem, że to „sokoterapia”, to znaczy myślałem, że chorym na raka jako lekarstwo dają soki, naturalne pokarmy. Skąd miałem wiedzieć co to takiego „chemioterapia”? Jednak teraz zrozumiałem co to za męka.

  • Abba, co trudniej znieść – chemioterapię, czy radioterapię?

  • Trudniej? Jedno i drugie nie jest łatwe – i radioterapia i chemoterapia… Najgorsze ze wszystkiego jest to, że wszystkie te procedury odbierają apetyt. Powinnaś dużo jeść, a nie możesz jeść niczego. A lekarze nalegają: „Musisz dużo jeść”. Musisz to musieć, ale jak tu jeść, kiedy wszystkie te chemoterapie i radioterapie odbierają apetyt i zmieniają cię w trupa. Kiedy odbywałem radioterapię, to mimo że cały płonąłem, zupełnie nie mogłem pić wody. Nawet woda budziła we mnie wstręt. Zaczynało mnie od niej mdlić.

  • Abba, gdybyście zgodzili się na operację trochę wcześniej…

  • Co tam „wcześniej”! Nie modlę się o to żeby wyzdrowieć, dlatego, że chorując na raka, cierpię z tymi, którzy przeżywają męczarnie. Lepiej zrozumieć tych, którzy chorują i współczuję im w bólu. A poza tym choroba jest pożyteczna duchowo dla mnie samego. Proszę tylko o to żebym był w stanie zajmować się sobą i pomagać innym. Jednak niech będzie tak, jak chce Bóg.

    Jeżeli masz jakąś chorobę i nie zajmujesz się nią [to znaczy nie zwracasz na nią uwagi, to masz prawo, jeżeli można się tak wyrazić, prosić Boga, żeby poprawił stan zdrowia innych ludzi.

    Ale i te człowiek, który na nic nie choruje, niech też troszeczkę pocierpi za tych, którzy doświadczają bólu. Jak mówili mieszkańcy Farasy: „Poniosę twoją sakwę”, to znaczy wezmę na siebie twój ból, twoją mękę, twoje nieszczęście.

  • Abba, a w jaki sposób oni to brali na siebie?

  • Miłością. Jeżeli człowiek mówi komuś z miłością: „wezmę na siebie twój ból”, to go bierze. Jednak jeżeli weźmie go, konieczne jest potem wiele wytrwałości, wiele męstwa, wiele sił do tego, by go nieść. Niektórzy ludzie przychodzą do mnie i mówią: „Abba, chcę wziąć na siebie twój ból”. Niektórzy mówią to rzeczywiście z męstwem, jednak inni tchórzliwi, sami nie wiedzą, co robią. Sami biegną z każdym drobiazgiem do lekarza i bardzo szybko wpadają w rozpacz. Nie mogą znieść własnego niewielkiego bólu, a jeszcze mówią, że wezmą na siebie mój ból! Lepiej by już znosili swój własny ból. Przecież jeżeli Bóg nagle spełni ich prośbę, a oni sami do tej pory zapomną o co Go prosili i zaczną narzekać, to może nawet skarżą Boga o to, co się z nimi stało.

    maximov_sick_husband“Modlitwa za chorego mężą” Maximov

Życie Rodzinne. Tom IV” Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.