Święty Grzegorz z Synaju – O wyciszeniu w modlitwie

gregory1

 

 

Święty Grzegorz z Synaju

O wyciszeniu w modlitwie

  1. Działanie Ducha Świętego, jakie sakramentalnie otrzymaliśmy w chrzcie, przejawia się i rozwija na dwa sposoby.

Po pierwsze: przez spełnianie przykazań. Przez to bowiem, jak mówi święty Marek, po wielu trudach i długim czasie objawia się dar [działanie Ducha Świętego]. Im bardziej tych przykazań przestrzegamy, tym jaśniej ów dar oświeca nas swym blaskiem.

Po drugie: przez świadome i nieustanne wzywanie Pana Jezusa, a więc przez pamięć o Bogu. Wówczas dar ten objawia się dzięki poddaniu się Stwórcy.

Gdy stosuje się pierwszy sposób, postępuje się wolniej, drugi zaś jest szybszy: pod warunkiem, że ktoś jest w stanie nauczyć się tak wytrwale to czynić jak w znoju kopałby ziemię, aby odszukać złoto.

Jeżeli natomiast pragniemy odnaleźć i poznać prawdę, i nie popełniać błędów, starajmy się jedynie o takie działanie serca, które całkowicie byłoby wolne od form zmysłowych. Nie starajmy się szukać w wyobraźni niby w zwierciadle obrazów oraz postaci jakby rzeczy świętych, ani nie nastawiajmy się na widzenia światła. Są to bowiem fałszywe wyobrażenia, którymi zazwyczaj na początku złudzenie zwodzi umysł niedoświadczonych.

My natomiast będziemy dążyć do tego, by posiąść moc modlitwy działającej w naszym sercu. Rozgrzewa ona i raduje umysł, a także rozpala duszę do niewymownej miłości i wobec Boga i ludzi. Zauważmy też, że modlitwa rodzi pokorę i wielką skruchę, jeśli tylko u początkujących staje się umysłowym i bezustannym działaniem Ducha Świętego. Najpierw jest jakby płomieniem radości pochodzącym z serca, na końcu zaś niby udzielającym się światłem, które wydaje miłą woń.

O wyciszeniu i dwóch sposobach modlitwy

  1. Rankiem siej swoje żniwo”, mówi Salomon, mając na myśli modlitwę. I do wieczora nie pozwól spocząć swojej ręce, aby nie przerwać ciągłości modlitwy i nie pominąć chwili, w której będzie ona wysłuchana. „Nie wiesz bowiem, powiedziano, które ziarno wzejdzie, jedno czy drugie”.

  2. Od rana siedź na niskim stołku,wprowadź umysł z głowy do serca, tam go skup i zatrzymaj. Mocno pochylony, aż do silnego bólu w piersiach, ramionach i szyi, wołaj wytrwale w myślach lub duszy: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną!”.

Następnie możesz przenieść swój umysł do drugiej części formuły i mówić: „Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. Można uczynić tę zmianę, by uniknąć trudu i wysiłku, albo też uciążliwego trwania, ale na pewno nie z niechęci do potrójnego Imienia: ono bowiem jest jedynym i stałym pokarmem, jak powiedziano: „Którzy mnie spożywają, dalej łaknąć będą”. Powtarzaj często tę drugą część. Nie powinieneś jednak bez troski zmieniać nieustannie słów poddając się niedbalstwu. Rośliny bowiem stale przesadzane nie zapuszczają korzeni.

Wstrzymuj również oddech tak, byś nie oddychał swobodnie. Tchnienie powietrza pochodzące z serca zaciemnia przecież umysł i pobudza intelekt. Oddala również umysł od serca wiodąc ku zapomnieniu, albo też prowadzi od jednej rzeczy ku drugiej, tak by zanim się spostrzeże, odnalazł to czego nie powinien.

Jeżeli w swym umyśle dostrzegasz nieczyste myśli lub obrazy, które pochodzą od złych duchów, nie przerażaj się. Jeśli ukażą ci się dobre pojęcia, nie zważaj także a nie. Powstrzymuj natomiast wdech o ile to możliwe, zamknij umysł w sercu i wytrwale wzywaj nieustannie Pana Jezusa. W ten sposób szybko unicestwisz i stłumisz owe myśli, niewidzialne smagając je Bożym Imieniem. Mówi przecież Klimak: „Imieniem Jezusa będziesz smagać wrogów. Nie ma bowiem potężniejszej broni na ziemi i na niebie”.

O oddychaniu

  1. O tym, że powinieneś powstrzymać wydech świadczy Izajasz Anachoreta i wielu innych.

Jeden z nich zaleca: „Opanuj nieposkromiony umysł”, gdyż jest on pobudzany i rozpraszany przez wrogą moc. Wskutek zaniedbania, jakie okazujemy po chrzcie, wroga moc ponownie wraca do beztroskiej duszy wraz z innymi złośliwszymi duchami. I późniejszy stan człowieka, jak mówi Pan, staje się gorszy od poprzedniego.

Inny autor stwierdza, że u mnicha pamięć Bogu winna być jak oddech. Inny wreszcie, że miłość Boga musi być wcześniejsza niż wydech i winna go poprzedzać. A Nowy Teolog poleca: „powstrzymuj także wydychanie powietrza poprzez nos, byś oddychał nie całkiem swobodnie”; Klimak zaś: „Niech pamięć o Jezusie złączy się z twym oddechem, a wówczas poznasz pożytek wyciszenia”. Apostoł natomiast głosi, że już nie on żyje, lecz żyje w nim Chrystus, który daje moc i tchnienie życia Bożego.

Wiatr wieje tam gdzie chce”, mówi Pan odwołując się do sposobu, w jakim wieje naturalny wiatr. Kiedy bowiem staliśmy się czyści, otrzymaliśmy zadatek Ducha i jak mówi Jakub, brat Pański, zostało w nas zaszczepione słowo niczym ziarno. To zasadzone słowo łączy się z nami i daje się nam w pełnym udziale, choć nie ma tu jakiegoś zmieszania ani nie ulega ono umniejszeniu. Słowo to pozwala nam spełniać dzieło Boże, gdyż przepełnione jest dobrocią. My jednak zaniedbaliśmy przykazania, które są strażnikami łaski i przez naszą niedbałość ponownie oddaliśmy się namiętnością. Zamiast oddychać Duchem Świętym zostaliśmy napełnieni powietrzem złych duchów. Stąd jak mówią ojcowie, pochodzą zapewne ziewanie i przeciąganie się.

Kto zaś posiadł Ducha Świętego oraz przez Niego został oczyszczony i ogrzany, ten oddycha życiem Bożym. Przemawia, myśli i żyje według słów Pana: „Nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca mego będzie mówił przez was”. Kto natomiast ma ducha przeciwnego i jest przezeń opanowany, wyraża się i czyni w sposób przeciwny.

Jak modlić się psalmami?

Gdy ktoś jest zmęczony, radzi Klimak, powstanie, by się modlić. Potem znów usiądzie i stanowczo podejmie poprzednie dzieło”. Mówi, co powinien czynić umysł, kiedy doszedł do straży serca. To samo można powiedzieć o śpiewie psalmów.

Pytano niegdyś wielkiego Barsanufiusza, w jaki sposób modlić się psalmami. Starzec odpowiedział: „Modlitwy odmawiane w danych porach dnia (godziny) i hymny należą do tradycji Kościoła i są dobre, by stosował je cały lud. Pustelnicy ze Sketis natomiast nie recytują psalmów, ani nie znają hymnów. Gdy wykonują prace ręczne, praktykują rozważania w samotności i regularne modlitwy. Gdy więc ty wstajesz do modlitwy, powinieneś odmawiać Hymn uwielbienia (Trisagion) i Ojcze nasz. Proś też Boga, by wyzwolił cię ze starego człowieka. Ale nie musisz przedłużać modlitwy. Twój umysł bowiem przez cały dzień znajduje się w modlitwie.”. Starzec chciał pokazać, że samotne rozważanie jest modlitwą serca, regularne modlitwy natomiast oznaczają powstawanie odmawiania psalmów.

Podobni wielki Jan Klimak mówi jasno: „Dziełem duchowego wyciszenia jest wyzbycie się wszelkich trosk, a także gorliwa modlitwa: ona zaś jest wtedy, gdy stajemy do niej oraz gdy mamy nienaruszalne działanie serca”. Owo działanie jest właśnie przebywaniem na modlitwie, a więc w stanie wewnętrznego wyciszenia.

Duchowa lektura

  1. Jeśli przyłożyłeś się do dzieła – mówi Klimak – czytaj jedynie to, co pomoże umocnić się i trwać w tym działaniu. Czytanie czegoś innego jest zbędne”.

Wciąż czytaj to co dotyczy duchowego wyciszenia i modlitwy. A więc: pisma Jana Klimaka, świętego Izaaka i Maksyma, Nowego Teologa, jego ucznia Stetatosa, Hezychiusza, Filoteusza z Synaju i wszelkie podobne dzieła. Inne pozostaw nie dlatego, że należy je odrzucić, ale z tego względu, że nie służą celowi. Zajmują umysł swoją treścią i odrywają go od modlitwy.

Czytaj w samotności, nie podnosząc głosu, nie zważając na płonność wymowy czy piękne brzmienie. Czytaj nie w sposób namiętny, nieświadomy, jakbyś był nieobecny tam, gdzie jesteś, lub też by podobać się innym. Nie bądź też nienasycony w lekturze, ponieważ wszelki umiar jest najlepszy. Nie należy równie czytać powierzchownie czy niedbale,lecz z powagą, wnikliwie, spokojnie, rozważnie i równomiernie. Czytaj umysłem, duszą i rozumem.

W ten sposób doznasz wewnętrznego umocnienia, nabierzesz siły, by żarliwie się modlić. Wszelkie inne czytanie natomiast przyniesie ci ciemność, rozluźnienie i zamęt tak, że głowa zacznie cię boleć, umysł, zaś straci żarliwość w modlitwie.

Wytrwałość w modlitwie

Czasami jak najdłużej siedź na stoliku, gdyż wymaga to trudu. Czasami, ale rzadziej, wyciągnij się na chwilę na posłaniu, by odpocząć. Powinieneś siedzieć cierpliwie ze względu na Tego, który powiedział: „Trwajcie gorliwie na modlitwie”. I nie należy powstawać zbyt szybko przez niedbałość, nawet jeśli wewnętrzne wołanie umysłu i ciągłe trwanie sprawiają uciążliwy ból. Mówi wszak prorok: „Boleści mnie ogarnęły jak rodzącą”.

Pochyl się zatem ku ziemi skupiając umysł w sercu, jeżeli tylko się otworzy i wzywaj na pomoc Jezusa. Gdy będziesz odczuwał ból w ramionach i nawet zaboli cię głowa trwaj niestrudzenie i z miłością szukając w swym sercu Pana. Królestwo Boże należy bowiem do ludzi gwałtownych i oni je zdobywają. W słowach tych Pan prawdziwie ukazał, w jaki sposób powinniśmy podejmować trudy. Cierpliwość i wszelka wytrwałość dają jednak moc ciału i duszy.

Jak odmawiać modlitwę

Niektórzy ojcowie zalecali mówić w całości: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną” – co jest łatwiejsze ze względu na słabość umysłu. Nikt bowiem są z siebie nie może powiedzieć w sposób czysty i pełny w swym wnętrzu: „Panem jest Jezus”, jak tylko w Duchu Święty. Podobnie dziecko, które dopiero zaczyna mówić nie jest w stanie w pełni wymówić modlitwy.

Nie należy zbyt często zmieniać wezwania przez lekceważenie, ale zmiany dokonywać raczej rzadko, by zachować ciągłość.

Jedni też uczą by modlić się ustami, inni zaś umysłem. Uważam, że należy czynić jedno i drugie. Niekiedy bowiem umysł jest zmęczony i niezdolny do zanoszenia wezwań, innym razem zaś w takim stanie znajdują się usta. Dlatego też należy praktykować oba sposoby modlitwy, zarówno ustami, jak w umyśle. Trzeba wzywać spokojnie bez zamętu, aby brzmienie głosu, nie zakłóciło i nie utrudniało skupienia oraz uwagi umysłu. I tak, aż do chwili, w której umysł przyzwyczajony do tego działania uczyni postępy i otrzyma siłę od Ducha Świętego by modlić się w pełni i z mocą. Wtedy nie ma już potrzeby mówić ustami i nie jest to nawet możliwe: wystarczy to wykonać jedynie umysłem.

Jak opanować umysł

Zrozum, że nikt sam nie może opanować swojego umysłu, jeżeli ie obejmie go Duch Święty. Umysł jest bowiem nieposkromiony, nie dlatego jednak, że z natury znajduje się w ciągłym ruchu, ale ponieważ przez naszą niedbałość przyswoił sobie owo błądzenie i przyzwyczaił się do niego od początku. Przekraczając bowiem przykazania Tego, który nas odrodził, oddaliliśmy się od Boga i utrwaliliśmy jedność z Nim, a także możność doświadczania Go w duchowym i umysłowym doznaniu.

Gdy umysł doszedł do Boga i oddzielił się od Niego, wiedziony jest w różne strony niczym więzień. Nie może zatrzymać się, chyba że przez poddanie się Bogu. Nie potrafi spocząć inaczej, jak tylko wtedy, gdy trwa przy Panu i jednoczy się z Nim w radości, a także gdy modli się do Niego nieustannie i wytrwale, oraz codziennie wyznaje Mu w duchu swoje winy. Bóg bowiem natychmiast wybacza wszystkim, którzy Go błagają z pokorą i skruchą, oraz wciąż wzywają Jego świętego Imienia. Powiedziano bowiem: „Wyznawajcie Panu i wyznawajcie Jego święte Imię.

Również powstrzymywanie oddechu, gdy usta są zamknięte, pomaga zatrzymać i skupić umysł. Czyni to jednak tylko częściowo. Później bowiem ponownie się on rozprasza. Kiedy jednak przychodzi działanie modlitwy, wówczas ona sama prawdziwie opanowuje go, cieszy i strzeże przed niewolą.

Zdarza się, że umysł modli się i pozostaje w sercu, myśl jednak wtedy błąka się i jest zajęta innymi sprawami. Nie poddaje się ona nikomu, oprócz tych, którzy są doskonali w Duchu Świętym i osiągnęli wewnętrzny pokój w Jezusie Chrystusie.

Jak odpędzać myśli

Początkujący nigdy nie opanuje myśli, jeżeli nie uczyni tego Bóg. Jedynie bowiem silni mogą walczyć z myślami i je usunąć. Jednak także oni nie wypędzają ich swoją mocą, lecz podejmują z nimi walkę z pomocą Bożą, przyodziani w jego zbroję.

Kiedy więc opanowują cię myśli, wzywaj nieustannie i wytrwale Pana Jezusa, a one znikną. Nie zniosą żaru, jaki z modlitwy wstępuje do serca i uciekną, niby porażone ogniem. „Imieniem Jezus”, radzi Klimak, „smagaj przeciwników”. Nasz Bóg bowiem jest ogniem niszczącym występność. Pan, który szybko przychodzi z pomocą, natychmiast weźmie w obronę tych, który całą duszą, dniem i nocą wołają do Niego.

Kto natomiast nie posiada mocy modlitwy może zmusić myśli do ucieczki w inny sposób: przez naśladowanie Mojżesza. Gdy bowiem wstaje i wyciąga jak on ręce ku niebu oraz tam kieruje wzrok, Bóg odsuwa myśli. Wtedy może usiąść ponownie i wytrwale zacząć modlitwę.

Wystarczy wiara i łaska ducha

  1. Jeśli serce jest wolne od wszelkich myśli i działa w nim Duch Święty, staje się ono prawdziwą świątynią jeszcze w tym życiu. Wszystko bowiem dokonuje się w nim i wyraża według Ducha. Kto tego nie osiągną, ale ma inne cnoty, może być jakby dobrym kamieniem do budowy świątyni Bożej. Nie jest jednak świątynią Ducha, ani jej wielkim kapłanem.

    17. Przykazania ze swej natury wskazują zawsze na pierwsze z nich, obejmujące wszystkie pozostałe. Dotyczy ono pamięci o Bogu: „Pamiętaj o Panu, Twoim Bogu, nieustannie”. Dzięki niemu także pozostałe mogą być zachowane bądź zaprzepaszczone. Brak pamięci jaki pojawił się na początku, doprowadził bowiem do zapomnienia o Stwórcy i zaciemnienia innych przykazań. I w ten sposób ogołocił człowieka z wszelkiego dobra.

    19. Życiodajne prawo Ducha, wskazuje Apostoł, działa i wyraża się w sercu, podobnie jak prawo litery wypełnia się w świecie zewnętrznym. Pierwsze wyzwala umysł spod prawa grzechu i śmierci. Drugie zasłania się pozorami i dokonuje dzieła faryzejskiego: spełnia i pojmuje prawo jedynie w sposób cielesny i przestrzega przykazania tylko po to, żeby się ludziom pokazać.

    24. Zrozum, że podstawą przykazań jest wiara, która działa bezpośrednio w sercu. Przez nią bowiem wszelkie przykazanie jest źródłem i sprawcą oświecenia dusz. Z prawdziwej, czynnej wiary rodzą się owoce przykazań: powściągliwość i miłość, a także pokora, ów dar Boży, który jest początkiem i siłą miłości.

    28. Do zbawienia wystarczy człowiekowi jedynie wiara, która jest napełniona łaską Ducha Świętego i przejawia się w wypełnianiu przykazań. Pod warunkiem jednak, że człowiek zachowa tego rodzaju wiarę i nie przedłoży wiary martwej oraz bezwładnej mad żywą w Chrystusie.

    Wiernemu wystarczy wiara, która swe formy i moc czerpie z Jezusa. Niewiedza jednak naucza ludzi wiary wyrażonej tylko w słowach, martwej i niewrażliwej, a nie wiary przeżywanej w łasce.

    113. U początkujących modlitwa jest niczym ogień radości pochodzący z serca, u doskonałych zaś jest jakby udzielające się światło, które wydaje miłą woń.

    Nadto modlitwa to apostolskie nauczanie, działanie wiary, albo raczej sama wiara. To poręka dóbr, których się spodziewamy, czynna miłość, anielskie poruszenie, moc istot bezcielesnych, ich dzieło i wesele. To dobra nowina o Bogu, pewność serca, nadzieja zbawienia, znamię uświęcenia, droga do świętości. To poznanie Boga, ujawnienie się chrztu, oczyszczające obmycie, zadatek Ducha Świętego, rozradowanie się w Jezusie i wesele duszy. To łaskawość Boga, znak pojednania, pieczęć Chrystusa, promień duchowego słońca, poranna zorza serc, umocnienie chrześcijaństwa, wyraz Bożego przebaczenia, łaska i mądrość Boża, albo lepiej – początek mądrości w nas samych. To Boże objawienie, właściwe dzieło mnichów, życie tych którzy oddali się wyciszeniu i źródło wyciszenia, świadectwo anielskiego życia. Co można powiedzieć nadto? Modlitwą jest Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkim. Jedno jest bowiem działanie Ojca, Syna i Ducha Świętego, które dokonuje wszystkiego w Chrystusie Jezusie.

    mount_

Filokalia. Teksty o modlitwie serca”

Dodaj komentarz