Odwaga sprawiedliwych wobec Boga – Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

a

Odwaga sprawiedliwych wobec Boga

Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

  • Abba, w liście do początkujących mnichów piszecie: „Chociaż prawdziwi mnisi rozumieją, że to, co otrzymują w tym życiu, jest tylko cząstką rajskiej słodyczy i że w Raju będzie ona większa, to jednak z powodu wielkiej miłości do bliźniego chcą jeszcze pożyć na ziemi, aby pomóc ludziom modlitwą, aby w sprawy świata wmieszał się Bóg, a świat otrzymał pomoc”.

  • Czytaj: „Mnisi chcą pożyć na ziemi po to, żeby cierpieć razem z ludźmi i pomagać im modlitwą”.

  • Abba, czy w życiu przyszłym prawdziwy mnich też będzie pomagał innym swoją modlitwą ?

  • Będzie pomagał im swoją modlitwą także w życiu przyszłym, ale nie będzie cierpiał, podczas gdy tutaj cierpi razem z nimi. Nie żyją na tej ziemi jak w bajce, „z oczami pełnymi szczęścia i promienną twarzą”! Jednak im bardziej cierpi mnich za swego bliźniego, tym większe otrzymuje wynagrodzenie w Boskim pocieszeniu i to wynagrodzenie w pewien sposób daje poznać mnichowi, że jego bliźni odnosi z tego korzyść. Ta rajska radość jest boskim wynagrodzeniem za ból, który cierpi za swojego brata.

  • Abba, a więc święci, których prosimy o pomoc, nie cierpią razem z nami?

  • Ach, moja droga – przecież tam nie ma bólu! Gdzie mają cierpieć? W Raju? Gdzie nie ma cierpień, smutku ni westchnień. Czyż nie tak mówi się o Raju? Poza tym święci [z doświadczenia] znają to boskie wynagrodzenie, którego dostąpią ludzie, cierpiący męki w tym życiu, i ta wiedza przynosi im radość. Przecież gdyby było inaczej, nawet Bóg, mając tyle miłości, tyle litości, jak mógłby znieść ten wielki ból człowieka? Bóg może go znieść, ponieważ wie o tym wynagrodzeniu, które oczekuje cierpiących ludzi. To znaczy, im bardziej męczą się ludzie tutaj, tym większą niebieską nagrodę przygotuje im Bóg w Niebie. Ale my tego wszystkiego nie widzimy i dlatego współczujemy tym, którzy cierpią ból. Ale jeżeli człowiek choć trochę widzi, co w życiu przyszłym oczekuje cierpiących i wie o tym boskim wynagrodzeniu, które otrzymują, jego cierpienie nie jest już tak wielkie.

  • Abba, a jeżeli prosimy Boga o pomoc dla zmarłego, który nie potrzebuje tej pomocy? Wtedy naszą modlitwę odmawiamy niepotrzebnie?

  • Jak można odmawiać niepotrzebnie? Kiedy mówimy: „Daj odpoczynek słudze Twemu (imię)”, a ten człowiek znajduje się tamtym świecie blisko Boga, to nie obrazi się na nas za to. Przeciwnie: nasza modlitwa go wzrusza. „Popatrzcie – mówi – jestem w Raju, blisko Boga, a oni się martwią”. W ten sposób nasza modlitwa pobudza obfitość tego człowieka i modląc się za nas do Boga, jeszcze więcej nam pomaga. Ale poza tym, skąd wiesz, w jakim stanie znajduje się ten lub inny zmarły? Oczywiście, przede wszystkim trzeba modlić się za tych, o których wiesz, że w swoim ziemskim życiu obrazili Boga. Następnie trzeba modlić się za innych podobnych do niego zmarłych, a dopiero potem – modlić się za wszystkich zmarłych w ogóle.

  • Abba, jak oczyszcza się duszę?

  • Jeżeli człowiek postara się przestrzegać i wypełniać Boże przykazania, jeżeli pracuje nad sobą, jeżeli oczyszcza się z namiętności, to jego umysł oświeca się. Wznosi się na wyżyny kontemplacji i jego dusza staje się taka, jaką była ludzka dusza przed upadkiem pierwszych ludzi. W takim stanie człowiek będzie się znajdował po wskrzeszeniu z martwych, jednak oczyściwszy się całkowicie z namiętności, człowiek może ujrzeć zmartwychwstanie swojej duszy jeszcze przed powszechnym zmartwychwstaniem. Jeżeli to się stanie, to jego ciało będzie anielskie, duchowe i nie będzie się troszczył o materialny pokarm.

  • Abba, a jak będzie przebiegać Sąd Ostateczny?

  • Na Sądzie Ostatecznym w jednym momencie zostanie ujawnione, w jakim stanie znajduje się każdy człowiek. Każdy sam pójdzie w to miejsce, na które zasłużył. Każdy będzie wiedział jak w telewizorze swoje własne zgorszenie i duchowy stan innych. Człowiek będzie patrzył na swojego bliźniego jak w lustr i z pochyloną głową pójdzie na swoje miejsce. Na przykład synowa w życiu ziemskim siadała przed swoją teściową z nogą założoną na nogę, a teściowa ze złamaną nogą troszczyła się o jej, synowej, dziecko – swojego wnuka. Jeżeli ta synowa zobaczy na Sądzie Ostatecznym, że Chrystus umieszcza jej teściową w Raju, a jej samej tam nie będzie, to nie będzie mogła się sprzeciwić i zapytać Chrystusa, dlaczego tak robi. Przecież ta scena z życia ziemskiego będzie jej stała przed oczami. Będzie pamiętała, jak jej teściowa ze łamaną nogą opiekowała się wnukiem i nie będzie śmiała pójść do Raju. A na przykład mnisi zobaczą te trudności, te próby, jakie przeżywali ludzie świeccy, zobaczą, jak je pokonywali. Jeżeli nisi żyli niegodnie, to spuściwszy głowy, sami pójdą w to miejsce na które zasługują. Mniszki, które nie zadowoliły Boga, obaczą na Sądzie Ostatecznym matki – bohaterki, które nie składały ślubów zakonnych, nie miały tych błogosławieństw i sprzyjających warunków, które mają mniszki, a mimo to podjęły walkę duchową i osiągnęły wysoki poziom duchowy. Jakże, widząc to, zawstydzą się mniszki tej małostkowości i marności, w jakiej były pogrążone i która je same męczyła! Tak właśnie – jak im się wydaje – będzie przebiegał Sąd Ostateczny. To znaczy na Sądzie Ostatecznym Chrystus nie będzie mówić: „Podejdź tutaj, co ty tam narobiłeś?” albo „Ty pójdziesz do piekła, a ty do Raju”. Nie, każdy człowiek, porównując siebie z innymi, sam pójdzie w to miejsce, na które zasługuje.

Dodaj komentarz