W obronie świętych hezychastów (Triada I,2) – Święty Grzegorz Palamas

st-gregory-palamas

W obronie świętych hezychastów (Triada I,2)

Święty Grzegorz Palamas

Ciało samo w sobie nie jest złe

  1. Słyszysz bracie, słowa Apostoła: „Ciała nasze są świątynią Ducha Świętego, który w nas jest” a nadto: „Jesteśmy domem Boga”. Tak też mówi Bóg: „Zamieszkam i będę chodził w nich, i będę ich domem”. Czyż więc, będąc człowiekiem rozumnym, można oburzać się na stwierdzenie, że nasz umysł mieszka w tym, co w naturalny sposób staje się przybytkiem Boga? Dlaczego Bóg od początku umieścił umysł w ciele? Czy i on źle uczynił? Tego rodzaju słowa, bracie, mogą wypowiadać jedynie heterycy, którzy twierdzą, że ciało jest złe i że stanowi twór złego. My natomiast uważamy, iż złem jest to, że rozum trwa w myślach cielesnych, a nie to, że znajdują się w ciele, ono bowiem nie jest złe.

Dlatego każdy, kto przez całe życie oddany jest Bogu, woła do Stwórcy wraz z Dawidem: Zapragnęła Ciebie dusza moja, jak bardzo tęskniło za Tobą ciało moje” i: „Serce moje i ciało moje radośnie wołają do Boga żywego”. Wola też z Izajaszem: „Wnętrzności me brzmieć będą jak cytra, a moje wnętrze jak mur z brązu, który odnowiłem” oraz: „Ze względu na bojaźń przed Tobą, Panie, wydaliśmy w swym wnętrzu Ducha Twego zbawienia”…

Serce siedzibą rozumu

  1. Dusza ludzka jest jedna, chociaż obdarzona wieloma władzami. Posługuje się ciałem jako organem, ono zaś z natury dostosowuje się do niej. Jakimi natomiast narządami w swym działaniu posługuje się władza duszy zwana „umysłem”?

Nikt nie zakładał kiedykolwiek, że intelekt zamieszkuje w paznokciach lub w powiekach, a na pewno nie w nozdrzach czy w wargach. Wszyscy są zgodni co do tego, że mieści się on wewnątrz nas.

Niektórzy wahają się określeniem, jakim narządem umysł posługuje się w naszym wnętrzu jak pierwszy. Jedni bowiem umieszczają go w mózgu, niczym w grodzie położonym na górze, inni zaś jako siedzibę przyznają mu sam środek serca i to co w nim jest czyste od tchnienia ziemskiego. My sami zaś jesteśmy przekonani, że nasz rozum nie znajduje się wewnątrz nas, jakby w naczyniu, ponieważ jest bezcielesny, ani na zewnątrz nas, gdyż związany jest z ciałem. Pozostaje on natomiast w sercu jak w jakimś organie Nie poucza o tym człowiek, ale sam Stwórca, który mówi: „Nie to, co wchodzi, ale co z ust wychodzi, czyni człowieka nieczystym, z serca bowiem – dodaje – pochodzą myśli”.

Tak samo nauczał wielki Makary: „Serce kieruje całym organizmem. Kiedy bowiem łaska ogarnia wszystkie obszary serca, wówczas panuje ono nad wszystkimi myślami i członkami. W nim właśnie znajduje się rozum i wszystkie myśli duszy”. Nasze serce stanowi zatem siedzibę myśli i pierwszy cielesny organ umysłu. Gdy zaś usiłujemy kontrolować nasz rozum i doskonalić go poprzez zachowanie doskonałej czujności, w jaki sposób to czynimy ? Czy moglibyśmy sprawować tę kontrolę, jeśli nie skupimy naszego rozumu, który przez zmysły rozprasza się na zewnątrz i jeśli nie sprowadzimy go do wnętrza, właśnie do samego serca, które jest siedzibą myśli?

Dlatego też Makary, który słusznie nosi takie imię (tj. Błogosławiony), natychmiast po wyżej przytoczonych słowach dodaje: „Tam zatem należy patrzeć, by doświadczyć, czy przez łaskę zostały wypisane prawa Ducha”. Tam, to znaczy gdzie? W główny ludzki narząd, na tron łaski, gdzie mieści się rozum i wszystkie myśli duszy, a więc – w sercu.

Czy widzisz, że ci, którzy w duchowym wyciszeniu postanowili zważać na siebie, powinni sprowadzać i zamykać swój umysł w ciele, a szczególnie w jego najgłębszej części, którą nazywamy sercem?

Powrót do siebie samego

  1. Jeśli jak mówi psalmista, „wszelka chwała córy królewskiej jest wewnątrz”, to dlaczego mielibyśmy jej szukać na zewnątrz? Jeśli jak głosi Apostoł, „Bóg wysłał do serc naszych Ducha, który woła: Abba, Ojcze”, to jakże nie mamy modlić się wraz z Duchem w naszych sercach? Skoro też, według Pana proroków i apostołów, „królestwo niebios jest w nas”, jak zatem nie miałby się znaleźć na zewnątrz, królestwa niebios także ten, kto wszystko czyni, by rozum wprowadzić ze swego wnętrza?

Prawe serce, mówi Salomon, szuka doznania”. Wszyscy ojcowie starają się je osiągnąć mówiąc: „Duchowy rozum z pewnością przyswaja sobie duchowe doznania. Nie powinniśmy przestać go szukać, gdy jest ono w nas i poza nami”.

Widzisz, że jeśli ktoś pragnie oprzeć się grzechowi i pozyskać cnotę, a także nagrodę za walkę o nią, albo lepiej zadatek tej nagrody, konieczne jest by odnalazł duchowe doznanie, jakie rodzi się z wprowadzenia umysłu do wewnątrz ciała i do siebie samego. Natomiast wprowadzanie go poza samo ciało, tak by mogło tam doznać duchowych wizji, jest największym błędem Greków (tj. filozofów pogańskich), korzeniem i źródłem wszelkiego fałszu. Stanowi też wymysł demonów, naukę rodzącą bezmyślność i pochodzącą z obłędu. Dlatego też ci, którzy przemawiają natchnieni przez demonów, „wychodzą z siebie” i nie rozumieją nawet tego co mówią.

My natomiast nie tylko każemy wprowadzać umysł do ciała i serca, ale też do jego wnętrza.

35

Kolisty ruch umysłu

  1. Niech zatem wypowiedzą się ci, który mówią, że umysł nie jest oddzielony od duszy, ale z nią zjednoczony i pytają w jaki sposób można go jeszcze wprowadzić do wnętrza? Nie wiedzą, jak się wydaje, że czym innym jest istota umysłu, a czym innym jego działanie…

Nie powinni oni zapominać, iż umysł nie działa tak jak wzrok, który dostrzega inne przedmioty widzialne, nie widząc samego siebie. Umysł bowiem postrzega inne dostępne mu rzeczy, co Dionizy Wielki nazywa „ruchem po linii prostej”, ale wraca do siebie i ogarnia siebie samego swoim spojrzeniem. Ten sam autor określa to mianem ruchu „ruchu” kolistego. Jest to najwłaściwsze i najlepsze działanie umysłu, przez, które przekracza on siebie i łączy się z Bogiem. „Rozum bowiem – mówi Bazyli Wielki – nie rozprasza, się kierując się ku rzeczom zewnętrznym”. Widzisz więc, że on może wychodzić? A jeśli wychodzi, trzeba, aby wrócił. Dlatego autor ten dodaje: „Powraca do siebie i przez siebie samego wznosi się do Boga” i to właśnie jest nieomylna droga. Także Dionizy, który bezbłędnie obejmował rzeczywistość duchową,mówi, że taki ruch umysłu zabezpiecza przed zbłądzeniem.

22

Chrystus przyjął ciało ludzkie

  1. Ojciec kłamstwa zawsze pragnie odwieść człowieka od tego ruchu i poprowadzić ku drugiemu, który zawiera w sobie błędy. Dotychczas jednak, o ile nam wiadomo, nie nalazł wspólnika, który swą uwodzicielską mową starałby się przyciągnąć innych ku takiemu ruchowi. Teraz jednak, jak się wydaje, zdobył pomocników, skoro, jak powiedziałeś, są tacy, którzy napisali w tym celu traktaty i podejmują się przekonać wielu, nawet tych, którzy wybierają wzniosłe życie w wyciszeniu. Twierdzą, że umysł w modlitwie lepiej jest utrzymywać na zewnątrz ciała.

Nie mają oni względu nawet na to, co Jan, który swymi mowami zbudował drabinę do nieba, ujął w formie definicji: „Wyciszonym (hezychastą) jest ten, kto w swoim ciele stara się ogarnąć to co niecielesne.” Taką samą naukę przekazali nam również nasi ojcowie duchowi. I słusznie. Jeśli bowiem hezychasta nie potrafi ogarnąć w swym ciele tego, co jest bezcielesne, jak może uczynić, by zamieszkał w nim Ten, który przywdział ciało i przenika całą materię zorganizowaną? …

Metoda duchowa dla początkujących

  1. Widzisz, bracie, jak Jan Klima wykazał, że rozważając kwestie nie tylko od strony duchowej, ale również ludzkiej, konieczne jest wprowadzenie i utrzymanie rozumu wewnątrz serca. I że winni to czynić ci, którzy postanowili prawdziwie opanować siebie i stać się mnichem w pełnym znaczeniu tego słowa, wedle człowieka wewnętrznego. Tak więc nie jest niewłaściwe nauczanie, szczególnie początkujących, aby patrzyli w siebie i wprowadzali własny umysł wykorzystując oddychanie. Czy zatem ktoś rozsądny mógłby przeszkadzać, by ten kto nie doszedł jeszcze do kontemplacji samego siebie, stosował pewne sposoby by móc skupić się w sobie?

Ci, którzy przystąpili do tej duchowej walki, widzą, że ich rozum, zaledwie zostaje skupiony, wciąż się rozprasza. Nieustannie muszą więc oni sprowadzać go do siebie. Z braku doświadczenia, nie wiedzą, że opanowanie umysłu jest czymś najtrudniejszym w dążeniu do kontemplacji i najbardziej zmiennym ze wszystkich.

Dlatego niektórzy zalecają im zwracać uwagę na wydychanie i wdychanie i na zatrzymywanie oddechu, tak by kontrolując oddychanie jednocześnie zatrzymać umysł. Powinni oni wykonywać to, aż z pomocą Bożą poczynią postępy w opanowaniu siebie, uniemożliwiając własnemu rozumowi wychodzenie ku temu, co go otacza. Kiedy w ten sposób oczyszczą swój umysł zamętu, mogą doprowadzić go do „doskonałej jedności swych własnych mocy”.

Można stwierdzić, że dokonuje się to niejako samoistnie, dzięki uwadze umysłu. Podczas każdego skupionego bowiem wdychanie i wydychanie staje się spokojne, szczególnie zaś u tych, którzy żyją w wyciszeniu ciała i umysłu. Oni właśnie oddają się duchowemu szabatowi (odpoczynkowi). W miarę możliwości wyzbywają się wszelkich własnych dzieł, dosuwają ze swej duszy wszelkie poznanie, które jest zmienne i przejściowe w swej różnorodności, także wszelkie doznanie zmysłów i w ogóle wszelkie działania ciała zależne od naszej woli. To wszystko zaś co nie jest całkiem od nas zależne – jak na przykład oddychanie – jak tylko mogą ograniczają.

Cel stosowanej metody

  1. Wszystko to dokonuje się bez trudu i specjalnych starań, jeśli ktoś osiągną postęp w duchowym wyciszeniu. Następuje to niejako samoistnie i z konieczności dzięki doskonałemu wejściu duszy do samej siebie.

Początkującym jednak to wszystko nie przychodzi bez trudu. Zobaczmy: cierpliwość jest owocem miłości, bowiem „miłość wszystko znosi”, my zaś nauczeni jesteśmy użyć wszelkich sił, by zdobyć się na cierpliwość i w ten sposób dojść do miłości. Podobnie jest w tym przypadku.

Ale po co mówić o tym więcej? Wszyscy mający doświadczenie mogą tylko śmiać się z tych, którzy wskutek jego braku dyktują prawo przeciwne. Nauczycielami tych pierwszych nie są bowiem słowa, ale trud i właśnie doświadczenie, które przychodzi przez trudy, przynosi dobre rezultaty i odrzuca próżną gadaninę tych, który lubią spierać się i oskarżać.

Jeden wielki nauczyciel mówi: „Po upadku człowiek wewnętrzny w naturalny sposób dostosowuje się do form zewnętrznych”. Czy więc ten kto usiłuje skupić rozum w sobie samym tak, by zamiast ruchu po linii prostej, nadać mu ruch kulisty i nieomylny, nie odniesie wielkiego pożytku, gdy nie będzie kierować oka w różne strony, ale ku własnej piersi lub innemu środkowi ciała, niby ku jakiemuś punktowi oparcia.

W miarę możliwości zwiń swoje ciało niczym w kłębek nadając mu kształt kulisty, analogiczny do ruchu wewnętrznego, jaki ma przyjąć umysł. Przyjęcie takiej postawy zewnętrznej pomaga wprowadzić do serca moc umysłu. Przez wzrok bowiem moc ta jest rozproszona na zewnątrz.

meteora-2

Ciało może być przemienione

  1. Bacz na siebie samego”. Mówi Mojżesz. To znaczy na siebie całego, a nie tylko na jedną część siebie, a na inną nie. Przy pomocy jakiego narządu ? Oczywiście umysłu. Żadnym innym organem bowiem nie można zważać w całości na samego siebie. Postaw go jako strażnika duszy i ciała, gdyż dzięki niemu z łatwością uwolnisz się od złych namiętności duchowych i cielesnych.

Zważaj więc na siebie samego, czuwaj i sprawdzaj. W ten sposób oporne ciało podporządkujesz duchowi, a w sercu nie powstanie wówczas skryte słowo …

Ci, którzy oddają się zmysłom i zgubnym przyjemnościom, tracą właściwe pragnienie duszy. Dlatego stają się całkowicie „ciałem”. Natomiast Duch Boży, według tego co napisano, nie może, nie może pozostawać w nich. U tych zaś, który wznieśli umysł ku Panu i związali duszę z Bożym pragnieniem, również ciało przemienione wraz z duszą wznosi się i razem cieszy się wspólnotą z Bogiem, stając się także jego własnością i przybytkiem. Nie mieszka w nim bowiem to co wrogie wobec Stwórcy, nie ma pragnień przeciwnych Duchowi.

38

Nauczyciele hezychazmu

  1. Znasz życie Symeona, Nowy Teolog. Niemal wszystko w nim jest cudem, gdyż Bóg tak bardzo wsławił go nadprzyrodzonymi darami. Znasz także jego dzieła: jeśli nazwać je pismami życia, nie będzie to błąd. Znasz świętego Nicefora, który wiele lat spędził w samotności i wyciszeniu, następnie przebywał w najbardziej odosobnionych miejscach Świętej Góry. Zebrał wszystkie świadectwa ojców i przekazał ich praktykę czujności i trzeźwości. Obaj jasno nauczają tych co wybrali drogę tej praktyki, jaką, jak wiesz, niektórzy zwalczają.

Dlaczego mówię o dawnych świętych? Można wyliczyć także takich, którzy świadczyli niedawno przed nami, byli napełnieni mocą Ducha Świętego i przekazali nam wszystko własnymi ustami. Na przykład ów prawdziwy teolog, głęboko wnikający w tajemnice Boga, sławiony w naszych czasach, ten który nosi imię „Natchniony przez Boga” (Teoleptos). Był on biskupem Filadelfii i z tego miasta, niby pochodnia, oświecał świat. I ów Anastazy, który przez wiele lat zasiadał na tronie jako patriarcha. Ów Nil z Italii, naśladowca wielkiego Nia, podobnie jak Seliotes i Eliasz, którzy nie są w niczym mniejsi od niego. Także Gabriel i Atanazy, uznani za godnych proroczego daru. Z całą pewnością znasz ich wszystkich, jak i wielu innych, którzy żyli przed nimi, wraz z nimi i po nich. Chwalą oni i zachęcają zachować tę tradycję. Nowi mistrzowie duchowego wyciszenia zaś nie znają nawet śladów tej tradycji i ostrzegają nie na podstawie doświadczenia, ale z zamiłowania do wielomówności. Starają się te ją odrzucić, zniekształcić oraz wyszydzić, nie przynosząc żadnego pożytku dla swych słuchaczy.

My natomiast mieliśmy nawet okazję osobiście rozmawiać z niektórymi z tych świętych. Byli oni naszymi mistrzami. Jakże więc możemy mieć za nic tych, którzy otrzymali nauki przez doświadczenie i łaskę i ulec tym, którzy oddali się nauczaniu z pychy i z zamiłowania do sporów o słowa? Nigdy to nie nastąpi!

Ty więc oddal się od takich ludzi, mówiąc rozumnie do siebie samego wraz z Dawidem: „Błogosław duszo moja Pana i całe moje wnętrze – święte imię Jego”. Pozwól przekonać się ojcom. Słuchaj jak zachęcają cię, by zawsze wprowadzać umysł do swego wnętrza.

Filokalia. Teksty o modlitwie serca”

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.