Cierpliwe znoszenie bólu – Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

1321779320819

Cierpliwe znoszenie bólu

Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

Kiedy na coś zachorujemy, zrobimy najlepiej, jeśli powierzymy się bez reszty Chrystusowi. Powinniśmy myśleć o tym, że nasza dusza o wiele bardziej potrzebuje cierpliwości i dziękczynienia w czasie bólu, niż „stalowego” ciała, które umożliwia na dokonywanie wielkich cielesnych wyczynów. Właśnie te wyczyny ściągają na nas niebezpieczeństwo zarozumiałości i samochwalstwa, czego nie rozumiemy, ponieważ może nam się wydawać, że jesteśmy zdolni zdobyć Raj własną „kawalerską szarżą”.

Wiecie, od ilu lat czuję ból? Czasem można go znieść, a czasem staje się nie do wytrzymania. Ból który można znieść to stan stabilny. Czy wiecie ile wycierpiałem od rozstrzenia oskrzeli i operacji, którą przeszedłem! Potem zaczęła się ta historia z jelitem. Potem pół roku cierpienia na dyskopatię i odczuwałem silne bóle. Nie mogłem składać tylu pokłonów ile składałem dawniej i mimo, że było mi trudno nawet zajmować się sobą, trzeba było pomagać przychodzącym do mnie ludziom. Potem pojawiło się u mnie w jamie brzusznej coś twardego i powiedziano mi, że to przepuklina. Kiedy męczyłem się, zaczynała boleć i bardzo puchła. Kiedyś, w przeddzień dnia świętego wielkiego męczennika Pantalejmona na całonocne czuwanie. „Pojadę, co będzie, to będzie” – postanowiłem, ponieważ powinienem być obowiązkowo na tym święcie. W czasie czuwania chciałem trochę przysiąść, ale pomyślałem, że jeśli opuszczę siedzenie stasidii i usiądę, to usiądą wszyscy pozostali. Dlatego wolałem nie siadać wcale i stałem. Po dwunastogodzinnym całonocnym czuwaniu spodziewałem się, że mój stan bardzo się pogorszy. Ledwie wróciłem do swojej kieli, kiedy ktoś zastukał żelazną kołatką koło furtki. „Otwieraj ojcze!” – usłyszałem czyjś głos. Roześmiałem się. „No i po wszystkim – powiedziałem sobie – teraz ledwie nadążę się ruszać”. I rzeczywiście: wkrótce przyszli inni goście, a potem następni. Zaś wieczorem, kiedy przeżegnałem ostatnich odwiedzających, zobaczyłem, że moja przepuklina… całkiem znikła! Ale następnego dnia, kiedy już odpocząłem, pojawiła się znowu! Potem przeszkadzała mi i bolała, ale równocześnie przynosiła mi radość. Przecież Chrystus wiedział o moim stanie, wiedział co wyjdzie mi na dobre. Dlaczego zostawił mi tę przepuklinę na pięć lat. Wiesz jak się z nią namęczyłem?

  • Abba, czy pamiętacie, kiedy mieliście problemy z nogami?

  • To inna historia. Nie mogłem stać na nogach. I kiedy przychodzili ludzie, nie było mi łatwo. Gdy się skończyło, zaczęły się krwotoki. Lekarze powiedzieli, że to zapalenie jelita. Otworzyła się nowa karta… Siedem lat krwotoków, bólów… Ale nie martwicie się, tylko módlcie się o zdrowie mojej duszy. Cieszę się, że Bóg zaszczycił mnie i nagrodził tym darem, i nie chcę, żeby mi go zabrał. Chwała Bogu, pozwala On, żeby choroby przynosiły mi pożytek. W ten sposób zdajemy egzamin z wytrwałości. Dziś jedno, jutro co innego… Potrzebujecie powiem wytrwałości. Przecież jeżeli nie będziemy cierpliwi my, ludzie pełni bojaźni Bożej, to co mają powiedzieć ludzie świeccy? Jednak widzę, że wielu świeckich przewyższa nas, mnichów, w cnotach. Mo rodzice opowiadali mi o tym, że mieszkańcy Farasy, kiedy na coś zachorowali, nie od razu biegli do Hdżefendiego, by ich uzdrowił. Z początku znosili ból. Znosili ile mogli – odpowiednio do swej gotowości do poświęceń i wytrwałości, ponieważ uważali, że cierpienie jest błogosławieństwem. „Niech no i ja – powiadali – trochę pomęczę swoją duszę dla Chrystusa, skoro Chrystus wycierpiał tak wielkie męczarnie, żeby mnie zbawić” Szli do św. Arseniusza po uzdrowienie dopiero wtedy, kiedy widzieli, że choroba przeszkadza im w pracy i zaczynali cierpieć ich domownicy. Widzisz jaką mieli gotowość do poświęceń. Skoro ci ludzie, świeccy, myśleli w podobny sposób, to jak powinienem myśleć ja mnich? Chrystus powiedział: W wytrwałości ocalicie dusze wasze. Popatrzcie: przecież jałmużny Hioba, kiedy miał jeszcze wszystkie dobra, nie były Bogu tak miłe, jak miła była mu wytrwałość Hioba w czasie, kiedy doświadczał zesłanych na niego prób.

  • Abba, kiedy mówicie, że człowiek znosi ból to czy macie na myśli to, że zupełnie nie daje po sobie poznać, że coś go boli?

  • W ostateczności może dać poznać, że coś go boli?

  • W ostateczności może dać poznać swojemu otoczeniu, że cierpi ból. Może powiedzieć o swoim bólu, ale nie mówić o tym jaki silny jest ten ból. Przecież jeżeli całkiem ukryje swój ból przed innymi, to mogą oni gorszyć się jakimiś jego postępowaniami. Na przykład jeżeli mnicha dręczy ból i nie może pójść na nabożeństwo, to jeżeli nie powie o swoim stanie innym, możliwe, że ktoś, nie mający dobrych myśli, będzie tym zgorszony.

    146

  • Życie Rodzinne. Tom IV” Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.