17 List Starca Józefa Hezychasty

a

17 List Starca Józefa Hezychasty

Moje miłe dziecko z całym Twoim bractwem w Chrystusie! Radujcie się radością świętą Pana naszego Jezusa Chrystusa! Dzisiaj jest pamięć świętego Charłampiusza. Wczoraj dowiedziałem się, że przyszły listy i, kiedy minęły trzy pierwsze dni Wielkiego Postu, brat chodził do Dafni, gdzie otrzymał przesyłkę i list polecony. Proszę, nie przysyłajcie poleconych listów, bowiem bardzo trudno jest nam chodzić do Dafni. W naszej obecnej sytuacji za każdym razem są to dla nas duże wydatki.

Otwieranie listów można wyjaśnić w następujący sposób: wydaje się, że niektórzy myślą, że ja piszę o ich pomyłkach do ich starca, który jest ich ojcem duchowym, dlatego też otwierają listy, aby zobaczyć, co tam jest napisane. Wiedzcie o tym, że wcale się tym nie przejmuję i wy też się nie przejmujcie. Niech każdy troszczy się o swoją duszę, ponieważ każdy z nas odpowie nie tylko za złe uczynki, ale i za zbędne słowo, i za myśli, które omyłkowo przyjął.

Pokłoń się swemu starcu i przekaż mu ode mnie słowa wdzięczności za miłość, którą nam okazał, zwalniając Cię z epitemii. Na przyszłość bądź uważny moje dziecię, ponieważ pomyłki przyczyniają ból, jak też trudno jest nieść epitemię. Jeśli starzec mówi do Ciebie, a Ty nie idziesz i nie odpowiadasz, jak należy, to jest to ogromne lekceważenie. Nie może być również usprawiedliwienia dla tego, który następnego dnia ponownie ma spojrzeć w twarz starca. Tak może zrobić tylko ten, który zdecydował się i jest gotowy opuścić swego bliźniego, jak też więcej go już nie widzieć. Inaczej, w jaki sposób ten, który zostaje, spojrzy w twarz i zwróci się do swego duchowego ojca? Jak z nim będzie rozmawiał i prosił o błogosławieństwo?

meteora-32

Zauważ dziecię moje, że to okropny egoizm i niepokorny obraz myśli. Jeżeli zdarza Ci się, jak każdemu człowiekowi, być zmęczonym lub chorym, albo strudzonym swoim posłuszaniem, powiedz o tym pokornie swojemu starcu. Wyjaśnij to bez chytrości, z czystym sumieniem. On potrafi być wyrozumiały. Wie, jak Ci ulżyć, by Twoja praca nie przepadła i żebyś zamiast pożytku nie poniósł strat.

Jednak naucz się słuchać bez szemrania i bez nagrody. Nie zmuszaj swego starca do wyrozumiałości, by ochraniał Ciebie swoim kosztem, albowiem i tak w końcu, czy tu, czy tam, sam będziesz musiał zapłacić za taką ochronę. Nie zwiększaj długów swojej duszy mało ważnymi rzeczami.

I teraz, kiedy poniosłeś porażkę i raz upadłeś, w przyszłości bądź czujny w odniesieniu do tej grzesznej namiętności. Albowiem pokusa zawsze jest przy Tobie. Jeśli człowiek w jakiejkolwiek bitwie raz przegra, to, nawet, jeśli minie sto lat, gdy tylko znajdzie się tam, gdzie choć raz przegrał, ona go znowu dopada.

Dlatego mówię do Ciebie i wszystkich braci, że z każdej walki z wrogiem należy wychodzić zwycięzcą. Albo umrzeć w bitwie, albo z Bogiem zwyciężyć. Innej drogi nie ma.

W czasie pokusy nie opuszczaj swego miejsca, nie poddawaj się, nie ukazuj na pomyłki innego, nie żądaj sprawiedliwości, przecierp pokusę i zamęt w milczeniu do śmierci.

I dopiero, jak minie pokusa i zapanuje zupełny spokój, czy jesteś starcem, czy nowicjuszem, wtedy bez emocji oceń korzyści lub straty. W ten sposób powstają cnoty.

We wszystkich pokusach i nieprzyjemnościach potrzeba cierpliwości, ona je przezwycięża. Zaznacz imiona tych, którzy przecierpieli wszystkie pokusy aż do śmierci, kiedy ich ślina w buzi zamieniała się w krew, by nie przemówić. Odnoś się do nich z wielkim szacunkiem, czcij ich jak męczenników i wyznawców wiary. Ich i podobnych do nich lubię i całuję, i dzięki nim powinienem codziennie przelewać nawet ostatnią kroplę z miłości do Chrystusa. Ponieważ widzisz, że cierpiąc, on wybiera tysiąc śmierci niż to, aby wypuścić ze swoich ust jedno chłodne słowo. I kiedy go prześladują ludzie, uciska własną prawość, dławi wewnętrzną myśl; walcząc, on słabnie i pada jak martwy, ale nawet wtedy jeszcze walczy w umyśle z pokusą, cały ciężar biorąc na siebie, obwiniając się i wzdychając jak winny.

Otóż niczego innego nie pragnę i tak bardzo nie lubię, jak słyszeć, że przejawiacie cierpliwość w nadchodzących pokusach.

Ponieważ Bóg, jako Istota samowychwalana, nie potrzebuje wysiłku człowieka, ale raduje się i lubi, gdy widzi nasze poświęcenie dla Jego miłości, gdy cierpimy i męczymy się, dlatego też nagradza nas jak ascetów i szczodrze obdarza Swoją Łaską.

Chciałbym napisać trzy artykuły lub trzy książki, z których jedna byłaby tylko o tym, że człowiek jest niczym i bezustannie bym krzyczał, że jestem niczym. W drugiej byłoby napisane, że wszystko, we wszystkim i nad wszystkim jest Bóg Samowychwalany. I trzecie: bądź cierpliwy aż do śmierci. Czy jesteś młody, czy zestarzałeś się, prowadząc przez wiele lat życie ascetyczne, – jeżeli nie masz cierpliwości do ostatniego tchu, to niczym będą twoje uczynki przed Bogiem.

Otóż, poznaj siebie, że jesteś – niczym. Twoje jestestwo – jest niczym. Twe pochodzenie – glina, Twoja życiowa siła – tchnienie Boga. I wszystko jest Boga. Poznaj samego siebie, że jesteś – niczym, i bądź cierpliwy w pokusach, żeby wybawić się od nich i stać się bogiem według Łaski, albowiem jesteś tchnieniem, oddechem Boga.

Zwracaj się często do swego Ojca, Który zawsze jest obok Ciebie i nigdy cię nie opuszcza. On jest nawet bliżej, niż ruch twego umysłu; On jest w twoim oddechu, w twoim umyśle, w twoim słowie. Bóg wszystko ogarnia. My ubodzy i niemądrzy, w Nim żyjemy, w Jego objęciach się poruszamy. Twój Ojciec jest tu i zawsze cię widzi. A dlaczego ty Go nie widzisz? Dlaczego grzeszysz? Dlaczego nie słuchasz? Dlaczego zasmucasz Dawcę życia? Chociaż On Ciebie widzi, martwi się i patrzy na ciebie przez palce, bo jesteś ślepy. Proś Go, znosząc pokusy, które On tobie posyła i otworzą się twoje oczy, żeby Go ujrzeć i wtedy razem z Hiobem zawołasz: Słuchem ucha słyszałem Cię wcześniej, teraz me oko Cię widzi: dlatego sam siebie ukorzyłem i uważam siebie za ziemię i popiół.

Tłumaczenie: Ihumenia Agnija(Cicha)

 

athos

http://bractwocim.pl/wp-content/uploads/2016/02/Cyrylica-Nr-3-wrzesie%C5%84-2008.pdf

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.