Rodzicielskie błogosławieństwo – Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

a

Rodzicielskie błogosławieństwo

Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

Rodzicielskie błogosławieństwo – to największy spadek, jaki rodzice zostawiają swoim dzieciom. Dlatego dzieci powinny postarać się, by je otrzymać. Spójrz, do czego posuną się Jakub, żeby otrzymać błogosławieństwo ojca! Do tego, że włożył na siebie owczą skórę!

Szczególnie wielka rzecz, to błogosławieństwo matki! Pewien człowiek mówił: „Każde słowo mojej matki to złota moneta. Wiecie, jakie wrażenie na mnie wywarł? Przyszedł do mojej kaliwy jesienią. „Abba – powiedział – moja matka zachorowała i pojechałem zobaczyć się z nią”. Nie minęło nawet trzy miesiące i na Boże Narodzenie przyjechał znowu. „Znów przyjechałeś?” – spytałem. „Tak – odparł. – Dowiedziałem się, że matka znów zachorowała i przyjechałem, żeby pocałować jej rękę, ponieważ jest już stara i może umrzeć. Dla mnie największym błogosławieństwem jest błogosławieństwo mojej mamy”. Ten człowiek miał sześćdziesiąt lat – i jechał z Johannesburga do Grecji, żeby ucałować rękę swojej mamy! I teraz Bóg pobłogosławił tego człowieka takimi środkami, że chce postawić wielki dom starców dla duchownych i podarować go Cerkwi. To znaczy, że jest on, można powiedzieć, przysypany błogosławieństwem i nie wie, co z nim robić! Taka dusza jest dla mnie prawdziwym balsamem. Jakbyś szedł przez pustynię Saharę i nieoczekiwanie znalazł trochę wody. Powoli to wszystko się zatraca i znika.

Zaś jeszcze inny człowiek przyszedł do moje kaliwy cały zapłakany. „Ojcze – zaczął mówić – moja matka mnie przeklęła. I w mojej rodzinie są stale choroby, nieporządki, w pracy wszystko idzie na przekór…” – „Z pewnością ty sam dałeś swojej matce jakiś powód – odpowiedziałem mu. – Przecież nie mogą cię przekląć ni z tego ni z owego”. – „Tak – powiada dałem jej powód…” – „Idź – mówię – i poproś matkę o wybaczenie”. – „Pójdę, ojcze – odparł. – Daj mi swoje błogosławieństwo” – „Swoje błogosławieństwo ci daję – powiedziałem mu – ale powinieneś dostać błogosławieństwo od matki”. – „Wątpię – powiada – czy da mi błogosławieństwo”. – „Pójdź do niej – mówię i jeżeli ci go nie da, powiedz jej tak: <<Pewien starzec powiedział mi, że ty też kiedyś oddasz duszę Bogu>>”. Podszedł do swojej matki, a ona tak go pobłogosławiła: „Moje dziecko, nich spłynie na ciebie błogosławieństwo Abrahama!” Minęło niewiele czasu i znowu przyjechał na Athos, przywożąc mi podarki – kompot wiśniowy i rachatłukum. Był pełen radości. Jego dzieci były zdrowe, w pracy wszystko szło dobrze. Miał w oczach łzy i powtarzał bez końca: „Chwała Bogu!”. Życie tego człowieka zmieniło się i mówił tylko o sprawach duchowych. A co dopiero mówić jeśli człowiek od początku ma szacunek do rodziców! Jak taki człowiek może nie mieć Bożego błogosławieństwa!

b

Życie Rodzinne. Tom IV” Święty Starzec Paisjusz Hagioryta

Dodaj komentarz