Kanon 1

1

Na początku wszelkiego słowa i czynu najlepiej jest, według orzeczenia Teologa, postępować tak, aby z Bogiem zaczynać i z Bogiem kończyć. To też, gdy obecnie otwarcie głosimy pobożność, a i Kościół, opoką którego jest Chrystus, nieustannie rośnie i rozkwita, tak iż nad cedry libańskie się wywyższa, słów świętych początek zakładając, z łaski Bożej postanowiliśmy: należy zachować nietkniętą nowościami i zmazami wiarę przekazaną nam przez świadków naocznych i sług Słowa, przez Boga wybranych Apostołów; nadto jeszcze i przez trzystu osiemdziesięciu świętych i błogosławionych Ojców, zgromadzonych w Nicei, za Konstantyna cesarza naszego, w sprawie niegodziwego Ariusza i przez niego zmyślonego innobóstwa, a raczej wielobóstwa, którzy w jednomyślności wiary objawili nam i objaśnili spółistotność natury Boskiej w trzech osobach, nie dopuszczają, aby było ukryte w niewiedzy, lecz jasno nauczając wiernych, by czcili Ojca, i Syna, i Świętego Ducha czcią jednakową, obalili i zburzyli fałszywą naukę o równych stopniach Bóstwa oraz zniszczyli i rozwiali wzniesione przez heretyków przeciw prawosławiu dziecinne budowle z piasku. Także i za wielkiego Teodozego, cesarza naszego, przez stu pięćdziesięciu Ojców świętych, w tym stołecznym mieście zgromadzonych, ogłoszone wyznanie wiary zachowujemy, o Duchu Świętym teologiczne wypowiedzi przyjmujemy, niezbożnego zaś Macedoniusza, razem z poprzednimi wrogami prawdy, odrzucamy, jako tego, który pełen niewiedzy, ośmielił się uważać Pana za sługę oraz zuchwale usiłował podzielić niepodzielną Jedność tak, aby pozbawić doskonałości tajemnicę naszej nadziei. Wraz z nim, bezcennym i przeciw prawdzie szalejącym, potępianym tajemnego przewodnika złości, Apolinariusza, który niezbożnego dłosi, jakoby Pan nasz przyjął ciało bez duszy i rozumu, naprowadzając w ten sposób na myśl, jakoby dokonane dzieł naszego zbawienia było niedoskonałe. Również za Teodozjusza, syna Arkadiusza, cesarza naszego, przez zgromadzonych po raz pierwszy w mieście Efezie dwustu bogonośnych Ojców podaną naukę, jako niezniszczalną moc pobożności, zgodnie w pamięci utwierdzamy, głosząc jednego Chrystusa, Syna Bożego, wcielonego, a z Nim i tę, która niepokalanie zrodziła Go, a więc – niepokalaną Zawsze Dziewicę, w znaczeniu właściwym i prawdziwym jako Bogarodzicę wyznając. Odrzucamy natomiast, nierozsądne rozdzielenie Nestariusza, jako z udziału Bożego wyłączone, albowiem uczy on, że jeden Chrystus jest oddzielnie człowiekiem i oddzielnie Bogiem, przez co odnawia judaistyczną niezbożność. Prawowiernie potwierdzamy także, w mieście prowincjonalnym Chalcedonie, za Marcjana, cesarza naszego, przez sześciuset trzydziestu wybrańców Bożych – Ojców nakreślone wyznanie wiary, które całemu światu donośnie obwieściło jedynego Chrystusa, Syna Bożego, posiadającego dwa jestestwa, i w dwóch jestestwach wielbionego, a fałszywie rozumiejącego Eutychiusza, który głosił, iż wielka tajemnica zbawienia została dokonana przez zjawę, jako obłudę i jako zarazę, ze świętej zagrody Kościoła wyrzucił, a wraz z nim – Nestoriusza i Dioskura, z których jeden był obrońcą i zwolennikiem rozdzielenia, drugi zaś zmieszania, a którzy z przeciwstawnych stron nieprawości rzucili się w jedną i tę samą otchłań zguby i bezbożności. Ponadto i stu sześćdziesięciu pięciu bogonośnych Ojców, zgromadzonych zgromadzonych w tym stołecznym mieście, za Justyniana, błogosławionej pamięci cesarza naszego, słowa bogobojne, albowiem przez Ducha wyrzeczone, poznaliśmy i potomków naszych słów owych nauczamy. A oni Teodora z Mopsuestii, nauczyciele Nestoriuszowego, i Orygenesa, i Dydyma, i Ewgariusza, którzy wznowili helleńskie wymysły i znowu przed nasze oczy haniebnie przedstawili nam, w sennych marzeniach błądzącego rozumu, wędrówki i przeobrażenia niektórych ciał i dusz i tych, którzy przeciwko zmartwychwstaniu bezecnie i nierozsądnie powstają, a także to, co napisał Teodoret przeciw prawej wierze oraz przeciw dwunastu rozdziałom błogosławionego Cyryla i tak zwany list Ibasa, wspólnie wyklęli i odrzucili. I za cesarza naszego, błogosławionej pamięci Konstanteo, w tym stołecznym mieście, niedawno gromadzonego szóstego Soboru wyznanie wiary, które większej mocy nabrało, gdy pobożny cesarz postanowienia owego Soboru własną pieczęcią, dla wiarogodności, na wszystkie wieki potwierdził, ponownie zobowiązujemy się zachowywać niezłomnie. Z miłością dla Boga objaśniło ono nam, jak winniśmy wyznawać dwa naturalne życzenia, lub dwie wole oraz dwa naturalne działania we wcielonym dla naszego zbawienia, jedynym Panu naszym Jezusie Chrystusie, prawdziwym Bogu; tych zaś, którzy nieskalany dogmat prawdy zniekształcili, i jedną wolę i jedno działanie w jednym Panu Bogu naszym Jezusie Chrystusie ludziom głosili, osądem pobożności obłożyło, a więc – Teodora (biskupa) z Pharan, Cyrusa Aleksandyjskiego, Honoriusza Rzymskiego, Sergiusza, Pyrrusa, Pawła, Piotra, którzy byli przełożonymi Kościoła w owym przez Boga chronionym mieście. Makariusza Antiocheńskiego biskupa, ucznia jego Stefana i nierozsądnego Polichroniusza, zachowując w ten sposób całe ciało Chrystusa Boga naszego nietkniętym. Krótko mówiąc, postanawiamy, aby wiara wszystkich mężów, którzy wsławili się w Kościele Bożym, a którzy byli światłością świata, zawierając słowo żywota, była pewnie zachowywana i aby trwała do końca wieków niezachwianie, łącznie z ich przez Boga przekazanymi pismami i dogmatami. Odrzucamy i wyklinamy wszystkich, których oni odrzucili i wyklęli, jako nieprzyjaciół prawdy, na próżno zgrzytających zębami przeciwko Bogu i usiłujących wynieść naprawdę na wyżynę. Ktokolwiek by nie zachował i nie przyjął wyżej wymienionych dogmatów pobożności, i nie tak rozumował i głosił, i odważyłby się być im przeciwny, niech będzie wyklęty zgodnie z powziętą przez wspomnianych wyżej świętych i błogosławionych Ojców decyzją, i, jako obcy, ze stanu chrześcijańskiego wyłączony i wyrzucony. Albowiem my, w myśl tego, co został orzeczone uprzednio, bezwzględnie postanowiliśmy i w żaden sposób nie mogliśmy ani cokolwiek dodawać ani ujmować.

Zob.: II. 1; III. 7; Kart. 1, 2.

Dodaj komentarz