Związek dzieci i rodziców

 
 

Rozdział 1. Zbawienie duszy rodziców najwięcej zależy od dzieci

Zostanie zbawiona przez rodzenie dzieci.
- Tym. 2, 15

Jest krótkie sformułowanie o drodze do zbawienia, dane przez prep. Antonija Wielkiego: «Od bliskiego zależy żywot i śmierć» (naszej duszy).

Ale w stopniu służby bliskim jest swoja kolejność. I dla rodziców, oczywiście, na pierwszym miejscu z bliskich stoją dzieci i troska o ich wychowanie. Inaczej mówiąc, nie ma u rodziców wyższego zadania, jak wychować dzieci tak, żeby one zostały prawdziwymi chrześcijanami i mogły całe swoje życie poświęcić Panu Bogu i gorliwie posłużyć Mu na tych drogach, gdzie On ich postawi. Pan szuka na ziemi dusz człowieczych, do końca oddanych i wiernych Mu, i wielka łaska będzie wylewać się na tych rodziców, którzy potrafią tak wychować swoje dzieci. Św. Jan Złotousty tak mówi o tym: „Kto nie dba o swoje dzieci, ten choćby w innych sprawach i solidny jest, poniesie skrajną karę za ten grzech”. I dalej: „Wszystko u nas powinno być drugorzędne w porównaniu z troską o dzieci i z tym, żeby wychować je w nauce i napominaniu Pańskim” (Ef. 6, 4).

Pismo Święte w wielu miejscach mówi o odpowiedzialności rodziców za dzieci. Jeszcze w Starym Testamencie są przykłady ukarania rodziców za niegodziwość dzieci.

Za to został ukarany kapłan Ilij (Heli), o którym Bóg tak mówi do proroka Samuela: „Ja objawiłem mu, że Ja ukarzę dom jego na wieki za tę winę, że on wiedział, jak jego synowie żyją niegodziwie, i nie poskramiał ich” (1 Sam. 3, 13) (1 Carstw).

Przy tym należy powiedzieć, że Ilij nie lekceważył całkiem wychowania synów. Nie, Ilij piętnował ich, mówiąc: „Nie, synowie moi, niedobre wieści ja słyszę, mianowicie że doprowadzacie do przestępstwa lud Pański”. (1 Sam. 2, 24) (1 Carstw).

Ale widocznie od Ilija wymagano więcej, niż same łagodne słowa. Wymagana od niego była gorliwość, nałożenie na synów kary, okiełznanie ich. Tak mówi o tym św. Jan Złotousty:

„Ponieważ Ilij nie wszystko robił tak jak trzeba, to postawił Boga przeciwko sobie, i przeciw synom, i oszczędzając w nieodpowiednim czasie siebie i dzieci, stracił razem z dziećmi i własne zbawienie. Oprócz niedbalstwa wobec dzieci, Bóg nie miał w czym obwiniać starca…”

On był i kapłanem, i starcem, i znakomitym, i dwanaście lat bez zarzutu przewodził narodowi żydowskiemu. Jednak skrajnie katastrofalnie zginął za to, że nie troszczył się starannie o dzieci, i grzech jego niedbalstwa, jak surowa, ogromna fala wszystko rozwaliła, zakryła jego trudy – jaka więc kara oczekuje nas, którzy i w cnotach dużo mu ustępujemy, i dzieci nie tylko nie pouczamy, ale postępujemy wobec nich okrutniej od wszelkiego barbarzyńcy…”

To niedbalstwo wobec dzieci, którego my nie zauważamy, św. Jan Złotousty tłumaczy takimi słowami:

„Kiedy widzisz, że jakiś włóczęga policzkuje twoje dziecko, ty się oburzasz, złościsz się, gniewasz i wścieklej niż zwierzę podskakujesz do twarzy uderzającego, a kiedy widzisz jak diabeł codziennie je policzkuje, jak demony doprowadzają je do występków, ty śpisz, nie oburzasz się, nie złościsz się, nie zabierasz syna od najstraszniejszej bestii”.

W pismach Nowego Testamentu ap. Paweł ostro potępia niedbałość w trosce o bliskich:

Jeśli zaś kto o swoich i zwłaszcza o domowników nie troszczy się, to wyrzekł się wiary i gorszy jest od niewiernego.
- 1 Tym. 5, 8

Przy rozstrzyganiu o przydatności na stanowisko biskupa, ap. Paweł za jedną z najważniejszych cech stawia relacje z rodziną: „Biskup powinien być… dobrze kierującym domem swoim, dzieci trzymającym w posłuszeństwie ze wszelką uczciwością” (1 Tym. 3, 4). Według przykazań ap. Pawła na rodzicach spoczywa i materialna troska o dzieci (2 Kor. 12, 14), i duchowa.

Warunkiem do wyświęcenia na kapłanów on stawia: „Jeśli kto… dzieci ma wierzące, którym nie można zarzucić rozpusty i krnąbrności” (Tyt. 1, 6). Jako pierwsze przykazania dla młodych żon ap. Paweł stawia: „Miłować mężów, kochać dzieci… być… gospodarnymi w domu” (Tyt. 2, 4-5).

Warunek dla zbawienia zamężnej kobiety ap. Paweł formułuje tak: „Zbawi się poprzez macierzyństwo, jeśli wytrwa w wierze i miłości i w świątobliwości i skromności” (1 Tym. 2, 15). Także wdowom mającym dzieci czy wnuków, ap. Paweł poleca przede wszystkim zajmować się ich wychowaniem (1 Tym. 5, 4). Dlatego oczywiste, że pod przykazaniem dla zamężnej kobiety rodzić dzieci, trzeba rozumieć też obowiązek mężatki całe swoje życie poświęcić wychowaniu tych dzieci. Te dzieci posyłane są od Boga nie jak ciężar czy kara, a jak błogosławiona przez Boga droga zamężnej kobiety – jak nagroda i pocieszenie w życiu. „Oto dziedzictwo od Pana: dzieci; nagroda od Niego – owoc łona” – mówi w psalmach prorok Dawid (Ps. 126, 3 (127, 3)). I jeśli rodzice albo matka odczuwają obciążenie dziećmi albo narzekają na nie – oni ciężko grzeszą przed Panem.

Pewna wdowa przychodziła do prepodobnego Sierafima i skarżyła się, narzekała na swój los – na ciężar wychowywania trójki maleńkich dzieci. W ciągu tygodnia od tego dwoje jej dzieci umarło. W biedzie ona znów idzie do Prepodobnego i ku swemu przerażeniu słyszy, że sama była winna w śmierci dzieci. „Przeklinając dzieci swoje ty bardzo obraziłaś je” – mówi jej Prepodobny i poleca pogodzić się z nimi w duszy i kajać się w swoim wielkim grzechu przed Bogiem.

I jeśli dzieci zabierane są rodzicom przez śmierć, niech pytają rodzice swego sumienia – czy nie obrazili oni dzieci i czy nie rozgniewali Boga tym, że czuli obciążenie dziećmi, narzekali na nie jawnie albo w tajemnicy, nie chcieli poświęcić im całego swego serca.

Za usprawiedliwienie zaniedbania swoich obowiązków wobec dzieci nie mogą służyć rodzicom inne przyjemne, pożyteczne sprawy, nawet takie, jak odejście do monasteru. W tym przypadku nie może mieć zastosowania przykazanie Zbawiciela: „Kto zostawi… dzieci… z powodu imienia Mego, otrzyma stukrotnie i posiądzie życie wieczne” (Mat. 19, 29).

Pozostawienie dzieci, widocznie, możliwe jest tylko w takim przypadku, kiedy dzieci są dorosłe albo są pod pewną opieką. Zaś pozostawienie dzieci na pastwę losu, bez materialnego zabezpieczenia i należytego wychowania – nie może podobać się Panu.

W historii Starego Atosu był taki przypadek. Przyjechał tam pewien ruski ziemianin, wdowiec, ale mający jeszcze niepełnoletnie dzieci. Pod wpływem Atosu zapłonęła duchem jego dusza, i on prosił o zgodę na porzucenia świata, i postrzyżenie go na mnicha. Ale nie pobłogosławili starcy atoscy jego gorliwości i wskazali mu na jego najważniejszy obowiązek w życiu – wychowanie niepełnoletnich jeszcze dzieci i odesłali go z powrotem do Rosji.

Prawda, bywają czasem i wyjątki od tej ogólnej zasady. Pierwsza starica Diwiejewa, błogosławiona Pelagia Iwanowna, rozpoczynając życie jurodiwej, porzuciła rodzinę – męża i dwoje małoletnich jeszcze dzieci. Ale zrobiła to według błogosławieństwa prepodobnego Sierafima. I takie przypadki są bardzo rzadkimi wyjątkami ogólnej zasady, zdarzają się według szczególnej Opatrzności Bożej i z błogosławieństwa duchonośnych (natchnionych przez Ducha Świętego) starców.

Niedużo żądane będzie na przyszłym sądzie od matki, jeśli tylko ona z miłością i ofiarnie niosła krzyż macierzyństwa i wychowywania dzieci.

Mniszka kierująca Szamorodińskim schroniskiem dla dzieci skarżyła się przed starcem Amwrosijem Optyńskim, że „Tańki i Maszki” nie zostawiają jej czasu, żeby otworzyć książkę duchową. Starec uspokoił ją i powiedział, że właśnie troska o „Tańki i Maszki” jest zbawienna dla jej duszy i na sąd ona zjawi się nie sama, a razem z nimi.

Między rodzicami i dziećmi istnieje ta sama zależność, co między duchowymi ojcami i ich duchowymi dziećmi. A o tej zależności ap. Paweł mówił tak:

Ale jakaż jest nasza nadzieja albo radość, albo wieniec chwały? Czyż nie wy nią będziecie przed Panem naszym Jezusem Chrystusem w chwili Jego przyjścia?
- 1 Tes. 2, 19


Na Strasznym Sądzie rodzice nie będą mieli możliwości stanąć sami przed Panem. Tak jak Kain usłyszał pytanie – „Gdzie twój brat?” – tak i oni zostaną zapytani – „Gdzie dzieci wasze?” szczęście i zbawienie ich w tym, jeśli, stanąwszy przed Panem, oni mogliby powiedzieć spokojnie i za siebie i za dzieci: „Oto ja i dzieci, które (Ty) mi dałeś…” (Iz. 8, 18; Heb. 2, 13).


Dodatek do rozdziału

Wpływ postępowania dzieci na pozagrobowy los rodziców potwierdza następujące opowiadanie pewnego kapłana.

Syn pobożnych rodziców, poszedł do zamkniętej szkoły, pod wpływem kolegów-bezbożników stracił wiarę. Wyszedłszy ze szkoły, zaczął prowadzić rozwiązłe życie. Po śmierci rodziców on pojechał w rodzinne strony i poszedł odwiedzić mogiły rodziców.

Ale zbliżając się do nich dwukrotnie tracił przytomność. Podczas trzeciej próby podejścia do mogił złamał go paraliż. Ale on nie rozumiał Opatrzności Bożej nad nim. Wtedy, leżąc sparaliżowanym, w utracie świadomości widzi swoją zmarłą matkę, która mu mówi:

„Twoje bezprawia i twoje rozwiązłe życie, pełne niewiary i bezbożności, doszły do Pana. Ty nie tylko zgubiłeś siebie, ale też splamiłeś nas, i ta czarna plama na moim ubraniu – to twoje ciężkie grzechy.

Pan chciał porazić ciebie, ale ojciec twój i ja modliliśmy się przed tronem Najwyższego za ciebie, i On zechciał zwrócić ciebie ku Sobie… On wiedział, że tylko nasza mogiła droga tu tobie, i dlatego On nie dopuścił ciebie do niej, porażając nadprzyrodzoną chorobą, abyś uznał nad sobą siłę, odrzucaną przez ciebie, ale ty nie nawróciłeś się.

Dlatego Pan posłał mnie do ciebie… to ostatni środek dla twojej poprawy…”

I na dowód rzeczywistego swego zjawienia się zostawiła mu jego krzyżyk, który on wcześniej wyrzucił. Przez zjawienie się matki syn został zbawiony – wyzdrowiał i cieleśnie, i duchowo.

Z opowiadania widać, że kosztowało to usilnych pozagrobowych modlitw rodziców, i, nie patrząc na ich wiarę i pobożność, ich odzienie było oczernione grzechami ich syna.

Jednak, rodziców należy ostrzec i przed głębokim smutkiem i rozpaczą przy nieprawym życiu ich dorosłych dzieci. O tym tak pisze starec Amwrosij Optyński do pewnej matki ubolewającej z powodu niewiary syna: „Zdajecie sobie sprawę, że w wielu sami jesteście winni, że nie umieliście wychować syna, jak należy. Te wyrzuty sumienia są pożyteczne, ale, odczuwając winę swoją, należy ukorzyć się i się kajać, a nie ubolewać i rozpaczać; również nie należy bardzo niepokoić się myślą, że pani sama jest przyczyną obecnego stanu waszego syna. To nie całkiem prawda; każdy człowiek obdarzony jest wolna wolą, i sam za siebie więcej będzie musiał odpowiadać przed Bogiem”.

Jeśli niegodziwość dzieci jest największym nieszczęściem dla rodziców jak i w tym życiu, tak i w przyszłym, to przeciwnie, pobożność ich jest szczęściem w tym i rękojmią zbawienia dla nich w życiu przyszłym. Jednym z przykładów tego jest gorąca miłość, jaką miała do swego ojca pobożna ascetka ihumenia Arsienia (Ust’-Miedwiedickiego monasteru). Oto jak pisze matuszka Arsienija w pewnym liście o swoim stosunku do ojca:

„Ty wiesz, jak ja kochałam swego ojczulka: kochałam go bardziej niż kogokolwiek i cokolwiek na świecie. Modliłam się za niego pierwszego, kiedy podchodziłam przyłożyć się do cudotwórczych ikon i relikwii, kiedy w domu podchodziłam do obrazów, żeby przed nimi się pomodlić; przyzywałam na pomoc mu wszystkich świętych, do czyich ikon się modliłam. Kiedy skończyłam czytać Ewangelię czy Psałterz, albo akafist, modliłam się, najpierw za niego”.

***

Podkreślmy jeszcze raz to, co trzeba pamiętać zawierającym małżeństwo. Podstawowe zadanie chrześcijańskiego małżeństwa – mieć dzieci. I nie tylko mieć dzieci, ale i koniecznie wychować je jak prawdziwych chrześcijan, których całe życie byłoby wyparciem się siebie i służbą z całego serca Panu, z gorącą miłością do Niego.

To ich podstawowa „sprawa”, podstawowe ich „budownictwo”, o których tak mówi ap. Paweł:

„…Każdy niech baczy, jak buduje. Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus… Każdego dzieło zostanie wypróbowane… Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten nagrodę odbierze. Jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie; zresztą, sam zbawiony będzie, ale tak, jakby z ognia” (1 Kor. 3, 10-15).

Bieda, jeśli rodzicom dzieci „spłoną” w bezbożności albo występkach i śmiertelnych grzechach bez pokajania…




Źródło: parafia.sidcom.pl
Tłumaczenie: Eliasz Marczuk
Na podstawie http://www.golden-ship.ru/load/brak_semja_deti/pravoslavnoe_vospitanie_detej_pestov_n_e/36-1-0-969

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.